TemplariuszeArtykułyKrucjatyLinkiStowarzyszenie Szlak TemplariuszySłowniki Szlaku TemplariuszyBadania archeologiczne
strona głównamapa serwisugalerie projektyplatformy interaktywneczatdownloadskontaktenglishogłoszenia
wyszukiwarka

- tłumaczenie artykułu Adriano Forgione na ten temat
- tłumaczenie artykułu z "The Times" na ten temat
- artykuł Mariana Anklewicza na ten temat

Templariusze: płomień niewinności

Badania Adriano Forgione

Marzec 1314. Wielki mistrz zakonu Rycerzy Świątyni Salomona, Jakub de Molay i jego najbliższy podwładny, preceptor Normandii Gotfryd de Charnay, są prowadzeni na miejsce egzekucji. Ogień stosu miał całkowicie zniszczyć Rycerzy Świątyni w Europie, eliminując przywódcę struktury militarnej zakonu. Wyrok wzbudzał jednak wiele kontrowersji. Począwszy od świtu 13 października 1307 roku, kiedy nastąpiły pierwsze aresztowania dokonywane przez rycerzy króla francuskiego Filipa IV, zwanego Pięknym, wielu wielmożów wypowiadało się w obronie templariuszy. Ich protesty pozostały bez odzewu, nie przynosząc żadnego efektu. Przez siedem kolejnych lat członkowie zakonu poddawani byli torturom i przesłuchaniom, które doprowadziły do skazania na spalenie na stosie Jakuba de Molay. Można powiedzieć, że razem z nim umarł cały Zakon Świątyni Jerozolimskiej. Kiedy stos płonął, de Molay wykrzyknął po raz ostatni, że on i cały zakon są niewinni. Wydaje się, że uczynił to z rycerską dumą, kierując swe słowa przede wszystkim do króla Filipa Pięknego i Klemensa V, odpowiedzialnych za egzekucję, która miała okazać się historyczną niesprawiedliwością. Od tej chwili, przez następne 700 lat, tragiczny finał Templariuszy i niesprawiedliwość, jaka ich spotkała, miały historyczne, socjologiczne i historiograficzne reperkusje. Wiele spraw związanych z zagładą Zakonu pozostało nierozwiązanych, zaś brak jednoznacznych odpowiedzi wynikał po części z ograniczonej ilości wiarygodnej dokumentacji historycznej. Do dnia dzisiejszego historycy prowadzą mozolne badania, zmierzając do zrekonstruowania i zrozumienia faktów i udziału, jaki w tych tragicznych wydarzeniach mieli ich najważniejsi uczestnicy.


Zgodnie z tym, co wykazały wcześniej przeprowadzone badania, do chwili obecnej odpowiedzialność za zagładę Templariuszy przypisywano w głównej mierze francuskiemu władcy. Wykazano jednakże, że część winy ponosił również sam papież, Bertrand de Got, Arcybiskup Bordeaux, który z pomocą Francji i Rzymu objął tron stolicy apostolskiej i przyjął imię Klemens V. To właśnie Klemens V przeniósł siedzibę stolicy apostolskiej do Awinionu i unieważnił znienawidzoną przez francuskiego króla bullę "Clericis Laicos", wydaną przez swego poprzednika Bonifacego VIII. Do dnia dzisiejszego Klemens V był uważany za papieża słabego, a jego współodpowiedzialność za upadek "Świątyni" była niezaprzeczalna. A jednak historia, jak wiadomo, nieraz poddawała w wątpliwość to, co wydawało się pewne, a odkrycia nowych źródeł historycznych często prowadziły do obalenia poglądów utrzymywanych przez wiele wieków.


Nieznany dokument


Taka właśnie sytuacja miała miejsce niedawno. 13 września ubiegłego (2001 – przyp. red) roku historyk Barbara Frale odkryła w Tajnych Archiwach Watykanu dokument dotyczący procesu Templariuszy, który, jak uważali badacze, zaginął przed wiekami. Badaczka niezwłocznie skontaktowała się z historykami zajmującymi się procesem Zakonu, a ci potwierdzili, że odnaleziony pergamin nigdy wcześniej nie był ujawniony. Jest to oryginalny dokument z dochodzenia prowadzonego przez Klemensa V latem 1308 roku, jedynego śledztwa dotyczącego Zakonu Templariuszy nadzorowanego przez papieża. Sam proces był natomiast prowadzony przez Filipa Pięknego, któremu asystował francuski inkwizytor Wilhelm z Paryża. Ten ostatni działał z własnej inicjatywy, co później spowodowało nałożenie nań kary przez papieża. Ten sam dokument zawiera jedyny dowód przyznania się do winy przez Wielkiego Mistrza Jakuba de Molay przed obliczem wysłanników papieża. Dokument nie interesował badaczy, być może dlatego, że przez wiele lat sądzono, iż znajdował się w zajętym przez Napoleona archiwum papieskim, które w drodze do Paryża zostało okradzione z wielu dokumentów dotyczących procesu Templariuszy. Odnaleziony dokument poddaje w wątpliwość słabość osoby francuskiego papieża i jego rolę w procesie, przede wszystkim jednak ujawnia fakty, których wcześniej nikt nie byłby w stanie sobie nawet wyobrazić, przywracając po ponad siedmiu wiekach dobre imię zakonowi Templariuszy, niesłusznie skazanych za herezję.


Z całą pewnością odkryty dokument całkowicie odmieni historyczny obraz procesu zakonu, a na jego podstawie będzie można ostatecznie określić rolę, jaką odegrali w tej historii dwaj główni bohaterowie, Filip Piękny i Klemens V. Zacznijmy jednak od początku. Po upadku Akry w 1291 r. Templariusze wycofali się z Ziemi Świętej i powrócili do Europy, przywożąc ze sobą ogromne bogactwa, jakie udało im się zgromadzić przez ponad dwa wieki. Niezmierzona fortuna zakonu była przedmiotem pożądania wielu władców, co było szczególnie widoczne w przypadku Francji. Ponadto, pozostawała kwestia długu, jaki król Filip IV zaciągnął w zakonie: tak przynajmniej wynika z tekstu "Kroniki Cypru" opracowanej przez Bustrona Florio w 1340 r. Templariusze stanowili więc siłę, która mogła przeszkodzić w realizacji zamierzeń Filipa, dążącego do uzyskania władzy absolutnej. Już wcześniej, gdy głową Kościoła był papież Bonifacy VIII, despotyczny władca Francji wyrażał chęć dokonania "centralizacji", okazując lekceważenie wobec hierarchii kościelnej, co doprowadziło do słynnej "Obrazy w Anagni" w 1303 r.


Błyskawicznie przeprowadzone aresztowania Templariuszy w październiku 1307 r. całkowicie zaskoczyło papieża, który nagle znalazł się w dość kłopotliwej sytuacji: oto musiał skrytykować władcę, który wcześniej pomógł mu zostać zwierzchnikiem Kościoła. Sprzeciw papieski znalazł swój wyraz w bulli "Subit Assidue" z 5 lipca 1308 r., w której Klemens V oskarża francuskiego inkwizytora, Williama [Wilhelma] de Paris [z Paryża], o niepowiadomienie władz kościelnych o planowanych aresztowaniach: "(...) W czasie naszej nieobecności Pan zajął się Templariuszami i ich majątkiem. W swym postępowaniu nie wahał się Pan uciec do aresztowań zakonników, a także, co jest dla nas szczególnie bolesne, nie uwolnił ich Pan z aresztu. Przeciwnie, dowiedzieliśmy się, że posunął się Pan jeszcze dalej, gdyż więżąc Templariuszy zadawano im dalsze cierpienia, o których na razie, przez szacunek dla Kościoła, nie możemy wspominać (...)". Tak sformułowany oficjalny protest wymagał bezzwłocznej reakcji, odpowiedzi, która miała potwierdzić (fałszywe) zarzuty stawiane zakonowi Świątyni przez Króla. Dowody zostały uzyskane dzięki użyciu różnorodnych tortur, które stosowano w celu "wyprodukowania" odpowiednio dużej liczby aktów przyznania się do winy, dzięki czemu można było zapobiec kłopotliwej sytuacji. W obliczu zebranego materiału papież mógłby uznać słuszność aresztowań i uwięzienia całego zakonu. Filip IV w końcu uzyskał to, czego oczekiwał i nic nie stało na przeszkodzi, aby mógł oskarżyć Templariuszy o herezję, bluźnierstwo, sodomię i bałwochwalstwo. Masowe oskarżenia Templariuszy miały wywołać skandal, a ponadto miały skłonić papieża do bezzwłocznego potępienia zakonu. Ten perwersyjny plan działał bez zarzutu. Na podstawie aktów przyznania się do winy Klemens V wydał bullę "Pastoralis Praeminentiae", w której nakazywał zachodnioeuropjeskim monarchiom aresztowanie Templariuszy i konfiskatę ich majątku i dóbr. Klemens V podkreślał, że wyłączny nadzór nad skonfiskowanymi majątkiem i dobrami będzie sprawować władza kościelna. Tym samym Klemens V uznawał osobę papieża za jedynego sędziego w procesie zakonu Templariuszy, a także potępiał, chociaż nie w sposób bezpośredni, nadużycia władzy, jakich dopuścił się król Francji.


W bulli znalazła się ponadto następująca deklaracja: "... jeżeli okazałoby się, że podstawy (oskarżenia – przyp. red.) są fałszywe, wówczas ustanie wszelkie zamieszanie i nastanie czas radości zgodnie z wolą Boga; z tej przyczyny sugerujemy nie zwlekać z szukaniem prawdy (...)". Prawda jednak była zręcznie ukryta dzięki manipulacjom Filipa i jego doradców, którzy potrafili prowadzić wydarzenia po swojej myśli. To właśnie dzięki koronkowej strategii Filipa stolica apostolska nie podjęła się obrony zakonu Templariuszy.


Papieskie śledztwo


W styczniu 1308 r., cztery miesiące po "nocy hańby", sytuacja Templariuszy przetrzymywanych we francuskich więzieniach była szeroko komentowana w różnych środowiskach. Wielki Mistrz Jakub de Molay, więziony w Paryżu wraz z innymi członkami struktur militarnych zakonu, nie miał jeszcze okazji rozmawiać z papieżem, co pozwoliłoby mu przedstawić swoją wersję zdarzeń związanych z jego osobą i instytucją całego zakonu. Niesprawiedliwości wobec zakonu nie ustawały, a oficjalne protesty ze strony szlachty i ludu niepokoiły papieża, który zażądał doprowadzenia procesu do końca. Wilhelm z Nogaret, lojalny doradca Korony, osiągnął kolejny sukces, jednocząc szlachtę i prałatów wiernych Filipowi, dzięki czemu proces oparty na haniebnych oskarżeniach nabrał tempa. I w ten sposób docieramy do pierwszych dni czerwca 1308 r., kiedy miało miejsce spotkanie Klemensa V z Filipem Pięknym kończące toczący się proces. Papież usilnie prosił króla, by pozwolił umieścić więźniów pod strażą władzy kościelnej, jednak jego apel był nadaremny. Wówczas papież zawiesił władzę Inkwizycji w procesie, odkrywając poważne uchybienia i naruszenia procedur oraz nadużycia władzy w trakcie przesłuchań, w wyniku czego wszystkie uzyskane w ten sposób zeznania nie były wiarygodne. Rozpoczęło się nowe śledztwo, jednak tym razem wyłączne prawo do osądzenia winy lub orzeczenia niewinności zakonu miało należeć do stolicy apostolskiej, a proces miała prowadzić powołana Komisja Papieska.


Klemens V posiadał rozległą wiedzę z zakresu prawa, a ponadto przez wiele lat działał z powodzeniem w służbie dyplomatycznej, dzięki czemu mógł teraz wprowadzić w życie swój własny plan za plecami Filipa Pięknego. Ogłosił, że Kościół nie zajmie żadnego stanowiska w sprawie Templariuszy dopóki król nie pozwoli papieżowi spotkać się osobiście z więźniami. Upór papieża spowodował, że Filip Piękny zezwolił, aby niewielka grupa więzionych Templariuszy została zabrana w kajdanach do kurii w Poitiers i tam przesłuchana; mimo wszystko król pragnął, aby papież nie spotkał się ani z Wielkim Mistrzem ani z którymkolwiek z wysokich rangą członków zakonu, którzy byli przetrzymywani z dala od swych braci, w podziemiach zamku Chinon. Filip Piękny tłumaczył ich nieobecność na przesłuchaniu chorobą, która uniemożliwiła im podróż i tym samym nie pozwolono im opuścić więzienia.


Klemens V znalazł jednak rozwiązanie także i w tej sytuacji: powołał specjalną delegację złożoną ze swych trzech najbardziej zaufanych kardynałów, wśród których znajdował się jego bratanek (?siostrzeniec) Béranger Fredol, wybitny kanonista, który nadużycia Inkwizycji znał z własnych obserwacji. Delegacja kardynałów została wysłana do Chinon z poleceniem przesłuchania Templariuszy w zastępstwie papieża.


Niewinni!


Odkryty 13 września 2001 r. w Tajnych Archiwach Watykanu dokument rzuca nowe światło na szczegóły związane z tamtym wydarzeniem. Dokument ujawnia zeznania uzyskane w czasie przesłuchań, które były szczególnie istotne dla strategii papieża, ponieważ pozwoliłyby uniknąć uwikłania Kościoła w całe zamieszanie i problemy, których przyczyną były intrygi króla oraz francuskiego inkwizytora. Odkryty dokument jest nie tylko niezwykle cenny z uwagi na fakt, że aż do dziś był nieznany i nigdy wcześniej nie został opublikowany, ale również dlatego, że pozwala współczesnym badaczom poznać, w jaki sposób, krok po kroku, następował przełom w polityce Klemensa V wobec Templariuszy. Dzięki przesłuchaniom Templariuszy w Poitiers, w których uczestniczył osobiście, papież uświadomił sobie, że nieprzyzwoite zachowania, zwłaszcza wyrzeczenie się Chrystusa i plucie na Krzyż, nie stanowiły wyrazu woli braci, ale były wymagane jako element rytuału inicjacji, który był obowiązkowy i musiał być zaakceptowany w uznaniu tradycji militarnej zakonu. Papież kazał nawet sprawdzić, czy są jakiekolwiek księgi opisujące wymagane czynności. Odkryto, że teksty opisujące zwyczaje Templariuszy są tajne i jedynie najwyżsi rangą członkowie zakonu mieli do nich dostęp: "(...) dowiedział się, że fragmenty dotyczące wyrzeczenia się Chrystusa i wszystkich innych rytuałów są zapisane w Regule przechowywanej przez Gości. Najwyżsi rangą dostojnicy strzegą Reguły i przechowują ją w tajemnicy, i wbrew temu, co jest powszechnie sądzone, nie ujawniają niczego młodym członkom zakonu (...)" (z Rejestru Awiniońskiego 48, zeznanie nr XLV).


Klemens V zrozumiał, że istotą ceremonii była konieczność wystawienia kandydata na próbę w celu sprawdzenia, czy będzie on w stanie sprostać surowej dyscyplinie i okazywać absolutne posłuszeństwo wymagane przez zakon. Preceptorzy wydawali absurdalny rozkaz, który nowy brat musiał bezwzględnie wykonać: "Po trzykroć wyrzeknij się Chrystusa, którego ten obraz przedstawia, i spluń trzykroć na ten obraz i na Krzyż". Młody zakonnik odpowiadał, że nigdy tego nie uczyni. Słysząc odmowę Preceptor surowo karcił poddawanego próbie, mówiąc: "Czy odważysz się nie wykonać rozkazu, jaki został ci dany?" i groził młodemu zakonnikowi wtrąceniem do lochów Merlanc, jeżeli ten nie cofnie swych słów". (z Rejestru Awiniońskiego 48, zeznanie nr XLVI).


Podejrzenia Klemensa V potwierdziły się kiedy tylko Kardynałowie wysłani do Chinon w celu przesłuchania Wielkiego Mistrza w imieniu papieża powrócili i przedstawili sprawozdanie ze śledztwa. Opracowany raport z przesłuchania Jakuba de Molay głosił: "w czasie inicjacji Preceptor nakazał mu wyrzec się Boga pod postacią Chrystusa na Krzyżu i splunąć na Krzyż. Uczynił to, jednakże nie splunął na Krzyż, tylko obok Niego, na ziemię. Wyrzekł się Chrystusa, jednakże tylko w słowach, nie w sercu: po dokładnym przesłuchaniu stwierdzono, że Wielki Mistrz nie wiedział nic na temat sodomii, bałwochwalstwa, zakazanych pocałunków i innych spraw".


Pozostali dostojnicy potwierdzili również, że "wyrzeczenie się [Chrystusa] i inne czynności, jakie miały miejsce w trakcie ceremonii inicjacji były jedynie odgrywane, nie zaś wykonywane z pełną wiarą i przekonaniem. Na pytanie Komisji, czemu wykonywano te czynności, skoro powszechnie uważano je za obrzydliwe, padła odpowiedź, że są one obowiązkowe jako element tradycji zakonu. Niemniej, wierzono, że wszystkie te nieprzyzwoite czynności zostaną z czasem zarzucone" (ze śledztwa w Chinon, A. A. Arm. D217). Wyniki przesłuchania Jakuba de Molay wzbudziły w papieżu wątpliwość, która, w opinii dzisiejszych historyków, była całkowicie zaskakująca. Chociaż w tamtym czasie Klemens V musiał być zbulwersowany faktem, że armia zakonu tolerowała wulgarne zachowania w obozach, to jednak nigdy nie uwierzyłby, że Templariusze są heretykami. Nie miał zamiaru skazywać / potępiać zakonu, który pełnił określoną służbę w ramach i na korzyść Kościoła, i który wciąż mógł być skuteczny w realizacji zadań polityki Chrześcijaństwa na Wschodzie i w Europie, oczywiście pod warunkiem uprzedniego zreformowania swej instytucji i zrewidowania niektórych swych zwyczajów. Jak można wywnioskować z odkrytego niedawno przez dr Babarę Frale dokumentu, papież ogłosił rozgrzeszenie Wielkiego Mistrza Jakuba de Molay i całej struktury militarnej zakonu Świątyni, jeżeli tylko wszyscy oskarżeni odpokutują swe nieprawości w sposób ustalony przez papieża. Ponadto znalazł się tam zapis głoszący, że "jeżeli wszyscy oni będą pokornie błagać Kościół o przebaczenie za swoje nieprawości, prosząc o rozgrzeszenie, postanawiamy, że Kościół udzieli im rozgrzeszenia, przyjmując ich z powrotem do zgromadzenia wyznawców i wyrażając zgodę na przyjmowanie wszystkich sakramentów". Takie było postanowienie papieża – postanowienie niespodziewane i zaskakujące. Po siedmiuset latach możemy potwierdzić, że zakon Świątyni nie był winny herezji. Stwierdzenie niewinności mogło być akceptowane z punktu widzenia historii, ale dopiero teraz mamy pewność, że właśnie takie było zdanie papieża, wyrażone w "ogłoszonym orzeczeniu", zawierającym zniesienie interdyktu: papież nigdy nie pozwoliłby na to, gdyby nie miał absolutnej słuszności, że Templariusze nie są heretykami.


Konfrontacja strategii


Od momentu ogłoszenia stanowiska papieża w sprawie Templariuszy w 1308 r. do egzekucji Wielkiego Mistrza i Preceptora Normandii w 1314 r. minęło aż 6 lat, lecz mimo to papieskie orzeczenie nigdy nie zostało publicznie wydane. Zakonnicy nie mogli skorzystać z rozgrzeszenia. Odnaleziony dokument pokazuje, że w czasie prowadzonego latem 1308 r. śledztwa, jedynego sprawiedliwie prowadzonego śledztwa w sprawie Templariuszy w tamtym czasie, Klemens V chciał się przekonać, czy dostojnicy zakonu Świątyni ulegną jego strategii obrony i poproszą o przebaczenie ze strony Kościoła. Tylko w ten sposób mogliby zostać uwolnieni z klątwy ekskomuniki, jaka została nałożona za wyrzeczenie się Chrystusa, nawet jeżeli było ono ograniczone do słów, oraz za opluwanie Krzyża, co zostało ujawnione w czasie przesłuchań. Rozgrzeszenie zakonu i przywrócenie jego członków do wspólnoty Kościoła, a także papieska wyłączność na osądzenie wysokich rangą dostojników zakonu, były warunkami, jakie musiały zostać spełnione, aby papież zgodził się na ujawnienie wyników śledztwa wiernym i przywrócenie władzy Inkwizycji.


Należy zauważyć, że papieskie orzeczenie nie odnosiło się w żaden sposób do obrzędów sfery religijnej zakonu, czego dowodzi tekst odkrytego dokumentu. Orzeczenie zostało ratyfikowane bullą "Vox in Excelso", a następnie bullą "Ad Providam" z maja 1312 r., na mocy których majątek zakonu Templariuszy miał zostać przekazany zakonowi św. Jana. Odkrycie dokumentu z procesu Templariuszy, który nakazuje "całkowite uniewinnienie / rozgrzeszenie" zakonu oraz ujawnia nieznane dotychczas fakty tej sprawy, czyni koniecznym zweryfikowanie historiografii dotyczącej niektórych zagadnień związanych z procesem Templariuszy; analiza procesu w świetle odnalezionych materiałów będzie tematem pracy dr Frale, w której znajdzie się również kopia pergaminu z Chinon. Chociaż postępowanie Klemensa V było w opozycji do dominującego nurtu historiografii zakonu Świątyni, treść odkrytego dokumentu ukazuje go w nieco bardziej pozytywnym świetle. Również inne materiały historyczne potwierdzają taką opinię, czego dowodzą prace Edith Pàzstor i Agostino Paravicini Bagliani, znanych badaczy historii papiestwa, którzy postulują, że przyjęty za prawdziwy obraz Klemensa V jako "papieża słabego, zdominowanego przez francuskiego króla" powinien ustąpić na rzecz wizerunku papieża-dyplomaty, kanonisty dysponującego ogromną wiedzą, który potrafił działać rozważnie i w sposób przemyślany w tym jednym z najtrudniejszych okresów historii dla Kościoła Rzymskokatolickiego.


Ujawnione informacje z pewnością będą miały wpływ na historyczny obraz Klemensa V, czyniąc go osobą bardziej prawdziwą, "ludzką". Od tej pory to francuski król, Filip Piękny, pozostanie jedynym bohaterem tych wydarzeń, któremu będzie można przypisać etykietkę haniebnego oprawcy w procesie Templariuszy. Niemniej, nie wolno zapominać, że treść dokumentu ukazuje również ówczesną słabość hierarchii Kościoła, która, w konfrontacji z despotycznym monarchą i jego doskonale zorganizowanym aparatem politycznym (posiadającym również instytucję szpiegowską: w trakcie procesu zniknęli w tajemniczych okolicznościach dwaj utalentowani obrońcy reprezentujący zakon), nie była w stanie zapewnić nadrzędnego charakteru sądu kościelnego.


Słaba pozycja Kościoła w tamtych czasach wynikała z dwóch powodów. Po pierwsze, Kościół musiał zająć się problemem zarzutów o herezję postawionych Bonifacemu VIII. Po drugie, wciąż istniało zagrożenie schizmą, którą postulował między innymi król Francji. Wybór, jakiego dokonał Klemens V, był właściwie jedynym możliwym rozwiązaniem w tej sytuacji. Prawdopodobnie papież zrezygnował z publicznego ogłoszenia niewinności Templariuszy i zaniechał reformy zakonu z obawy przed schizmą Kościoła, a także po to, aby ostatecznie zakończyć upokarzający proces Bonifacego VIII. Rozwiązując zakon Templariuszy papież Klemens V wierzył, że Wielki Mistrz i inni dostojnicy zakonu zostaną przekazani władzy papieskiej, dzięki czemu mogliby zostać umieszczeni w "komfortowym" areszcie domowym pod nadzorem kurii papieskiej. Klemens V wydał więc zarządzenie, według którego wyłączność w sądzeniu Templariuszy należała do papieża.


18 marca 1314 r. została zwołana w Paryżu Rada nadzwyczajna pod kierunkiem kardynałów de Freauville’a, D’Auch i Nouvelle’a, w czasie której Jakub de Molay i Gotfryd de Charnay odwołali wcześniej złożone zeznania i, ku zdziwieniu wszystkich, ogłosili, że są niewinni. Ich zachowanie wywołało konsternację wśród prałatów, którzy odroczyli posiedzenie do następnego dnia. Filip Piękny uznał, że to już zbyt wiele.


Podobnie jak miało to miejsce w przypadku aresztowań Templariuszy, król nakazał bezzwłocznie i bez wiedzy papieża wyprowadzić więźniów z cel i zawieźć ich na jedną z wysp na Sekwanie. Jakub de Molay i Gotfryd de Charnay zostali spaleni na stosie bez wyroku, a ich śmierć przekreśliła ostatecznie możliwość odbudowy zreformowanego zakonu Świątyni. Zakon Templariuszy został zniszczony w cieniu hańby pozbawionego skrupułów monarchy oraz niesprawiedliwości nigdy nieogłoszonego uniewinnienia, które dopiero teraz zostało ujawnione. Tak umarł zakon, który nawet w swej nazwie nosił Chrystusa, będąc Mu wiernym w swoim posłannictwie, pozostawiając w Europie nasiona przemian społecznych, które dopiero wiele stuleci później trafiły na podatny grunt.

 

Tekst: Adriano Forgione*

Tłumaczenie: Grzegorz Kowalski


*Adriano Forgione jest wydawcą bardzo dobrze sprzedającego się we Włoszech czasopisma Hera www.heramagazine.net ) oraz producentem programów dokumentalnych dotyczących sekretów religii w starożytnym Egipcie zwanego "The Horus Way".  Jest on nadawany na potrzeby włoskich telewizji RAI i LA7.

 

(na podstawie http://www.gizapyramid.com/BIO-Forgione.htm oprac. b.r.)

początek platformy interaktywne

e-mail

projekt:   BeneAkebe copyright©: autorzy Szlaku Templariuszy 1998-2017 Made with a Mac