TemplariuszeArtykułyKrucjatyLinkiStowarzyszenie Szlak TemplariuszySłowniki Szlaku TemplariuszyBadania archeologiczne
strona głównamapa serwisugalerie projektyplatformy interaktywneczatdownloadskontaktenglishogłoszenia
wyszukiwarka

Archeologia. Wykopaliska archeologiczne w Chwarszczanach
Platforma interaktywna

        << powrót

Kontynuacja dyskusji - na nowych platformach.

| STRONA: 6 | 5 | 4 | 3 | 2 | 1 |
Wpis zamieszczony dnia: 2008-07-18, o godzinie: 01:40:57.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 56
Tegoroczny piąty już sezon badań archeologiczno-architektonicznych w Chwarszczanach rozpocznie się 4 sierpnia. Będą kontynuowane pracy przy nieskończonej w ubiegłym roku eksploracji wykopu naprzeciw zachodniej fasady kaplicy.
Przy wyznaczaniu nowych wykopów - sondażowych we wnętrzu kaplicy templariuszy i w linii muru oporowego oraz w miejscu posadzki nieistniejącego dziś budynku na południe od kaplicy - wykorzystane zostaną wyniki badań termowizyjnych i badań georadarem.
Również w tym roku w drugiej połowie sierpnia Chwarszczany odwiedzą młodzi archeolodzy z Dębna i Poczdamu, uczestnicy polsko-niemieckiego młodzieżowego obozu archeologicznego, którego organizatorem jest w tym roku Stowarzyszenie Szlak Templariuszy.

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2008-07-18, o godzinie: 01:28:22.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 55
Witam,

Muszę krótko podsumować poprzedni sezon badań - wyjątkowo skromny ze względu na bardzo skromne środki, którymi dysponował interdyscyplinarny badawczy Projekt Chwarszczany.
1. Wykop naprzeciw zachodniej fasady kaplicy w pobliżu historycznej linii brzegowej rzeki Myśli: badania niedokończone, zabezpieczone przed warunkami atmosferycznymi - do kontynuacji w 2008 roku. Odkryto pozostałości osiemnastowiecznej zabudowy folwarku.
2. Wykop na Wzgórzu Wisielca: w tym miejscu pracowała ekspedycja polsko niemieckiego młodzieżowego obozu archeologicznego z udziałem młodzieży licealnej z pobliskiego Dębna oraz z Poczdamu. Odkryto pochówek - najprawdopodobniej skazańca o cym świadczy wrzucenie szkieletu przodem do dołu i układ kości rąk mogący świadczyć o związaniu rąk przed wrzuceniem do dołu. Badania nie udowodniły że są to pozostałości działania szubiennicy z okresu średniowiecza.

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-08-07, o godzinie: 22:54:36.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 54
Witam,

Tak więc niepostrzeżenie rozpoczął się czwarty sezon badań
Zdecydowanie skromniejszy od poprzednich - ale jednak.
Miejsca wybrane na założenie wykopów wydają się bardzo ciekawe. Choć jest wiele równie ciekawych - tylko środków i czasu potrzeba.

Dziś jeden rzut okiem i... już miałem w ręku pierwszy fragment siwaka. A obok osiemnastowieczne cegły i fragmenty szkła. Ten wykop na zachód od kaplicy, na dawnym brzegu rzeki Myśli może obfitować w zabytki, a może także w pozostałości jakichś drewnianych średniowiecznych konstrukcji (przeprawy?, przystani?).

Będę informował na bieżąco

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-03-27, o godzinie: 15:20:21.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 53
Artur,
Cieszę się, że udało nam się wypracować pewien dość labilny ale jednak standard dyskusji. Nie możemy się na przykład za mocno kłócić bo nie ma to sensu. Za chwilę coś napiszę - Ty to zaakceptujesz i przejdziesz do porządku dziennego poruszając inne problemy albo nie. Ja raczej postaram się przejść do porządku dziennego i nie rozwinę tematu. Jedno i ostatnie ostrzeżenie: zostaw w spokoju problem monet domeny. Mamy różne zdanie na ten temat. Zasadniczo i ogólnie.

No - a teraz sprawa domeny czy też ciekawych tematów do eksploracji w ramach wykopalisk. W zasadzie wszystko jest ciekawe mimo, że to różnie z zewnątrz wygląda to moje ulubione zagadki z Chwarszczan dotyczą wszystkich okresów. Wiem, że podobnie jest u Przemka Kołosowskiego (może jedynie zaskoczonego i przytłoczonego ogromem pradziejów ) i innych uczestników Projektu Chwarszczany. Badane są wszystkie okresy. Niekiedy wydaje się że coś nie interesuje kogoś. Ale tylko na podstawie tego, że nie jest natychmiast odkopywane, drążone czy zabierane, ogradzane i medialnie nagłaśniane. Jeśli jednak coś jest pozostawiane samopas to jest pod opieką ekspedycji archeologicznej - nawet nieogrodzone - z dobrą wiarą, że nikt z mieszkańców temu niczego złego nie uczyni - bo jest wspólną wartością dla nas wszystkich po prostu.
W każdym razie jest podejmowanie ryzyka, wybór spośród możliwości i liczenie się z popełnieniem błędu. Jest też ewentualność naprawienia błędu. Jest też wspomniana krótka kołderka, które sporą część błędów determinuje
Wracając do planów i wyboru miejsc-obiektów - jest ich tyle, że wszystko ale jednak w swoim czasie bo są obiekty ważne, ważniejsze, bardzo ważne i najważniejsze
Wszystkie są bardzo ciekawe, zagadkowe i tajemnicze.

Wykopaliska na pewno potrwają jeszcze kilka lub dwadzieściakilka sezonów - więc wszystko w swoim czasie. I na pewno.

Na szczęście wspólnie wszyscy doprowadziliśmy zgodnie do ustanowienia Parku Kulturowego Chwarszczany

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-03-27, o godzinie: 14:18:33.
Od: Artur
E-mail: arturborat@poczta.onet.pl

Identyfikator: 52
Witam!
Wprowadzenie do studni jakiegoś barwnika i sprawdzenie gdzie uchodzi to dobry pomysł. Choć prawdopodobnie wszystkie ujścia oprócz tego koło młyna są niedrożne. Inaczej woda opadałaby poniżej początkowych odcinków rur napływowych, bo dopływ jest obecnie zamknięty i woda płynie bezpośrednio strumieniem do Dworskiego Bagna – grobelka piętrząca jest zniszczona. .

Jakość wody w studni nie jest „gorszej jakości”. Wody spadowe, skąd rozpoczyna się dopływ filtrowane są wcześniej w sposób naturalny. Przy napływie do studni bije źródło, które po kilku metrach wchodzi do rury zasilającej. Zresztą studnia ta posłużyła jako centrum systemu wodnego powstałego w 1978 roku PGR-u i zasilano też stamtąd pobliski budynek (nowo położonymi rurami). Woda była regularnie badana i Panie z Sanepidu nie mogły się nadziwić, że jest tak smaczna. Wiązałbym to z browarem, bo w produkcji jakość i smak wody są jednymi z najważniejszych czynników. Czerpanie z rzeki czy innych wód powierzchniowych w tym terenie raczej nie posłużyłoby smakowi piwa.

Początkowe odcinki rur w studni są metalowe, jak dalej – nie mam pojęcia.

Ujęcie wody z rzeki w przypadku Chwarszczan raczej nie wchodzi w rachubę ze względu na różnicą wysokości.

Zaginęła mi gdzieś mapa z 1707 r., ale przyglądając się punkcikowi, który naniósł na mapie z 1936 r. Maciej, zaczynam się zastanawiać, czy nie chodzi jednak o te samą lokalizację, gdyż. różnica położenia jest niewielka, a ponieważ na początku XVIII w. metody pomiarowe były bardzo prymitywne i ówczesne mapy to bardziej odręczne szkice, niż dzieło trygonometrycznej precyzji, różnice położenia obiektów w terenie sięgają nieraz kilkudziesięciu metrów i to w bardzo dużych skalach.
Nie pamiętam też, czy zaznaczony jest budynek koło młyna. Jeśli nie, to studnię raczej należy przypisać XIX w. Macieju, czy nie mógłbyś po prostu pokazać tego fragmentu? Nie przesadzajmy z prawami autorskimi, tym bardziej, że do tej mapy nikt nie może sobie ich rościć. Jest tylko prawo własności tego jednego egzemplarza należącego do niemieckiego archiwum. Fragment można jednak i tak pokazać, bo prawo pozwala na tzw. cytat. Tak samo jak nie trzeba zgody spadkobierców Miłosza, żeby przytoczyć fragment jego wiersza. Tym bardziej, że platformy to twór niekomercyjny.

Co do ogólnego podjęcia tego tematu. Nie uważam go za zastępczy ani też niestosowny na tej platformie. Badania archeologiczne przebiegają pod hasłem „komandoria templariuszy i joannitów” jednak co najmniej 50 proc. badanego terenu to dzieło niemieckiej domeny państwowej. Osobiście mam wrażenie, że archeolodzy trochę po macoszemu traktują ten okres. A jest on niezmiernie ciekawy. Rekonstrukcja historii domeny, jej infrastruktury technicznej, cyklu koniunktur i plajt (gdzie browar?) to tematy nie mniej intrygujące niż templariusze i joannici. Archeolodzy wydają się jednak nieprzygotowani do końca na podjęcie tego tematu. W sezonie 2005 dokonano moim zdaniem największego odkrycia w historii ekspedycji – podczas obniżania terenu przy kaplicy natrafiono na śmietniczek, prawdopodobnie powojenny, zawierający oprócz stłuczki kilkaset monet zastępczych domeny, określanych tez mianem żetonów albo znaków rozliczeniowych. Nie wzbudziło to specjalnego zainteresowania i monety wraz z gruzem beztrosko wywożono spod kościoła. Osobiście sam wyzbierałem ich ponad setkę i przekazałem archeologom. Potem przebadali resztki pozostałe przy kaplicy, ale większość i tak przepadła. Tymczasem to była prawdziwa sensacja. Do tej pory znana była tylko jedna moneta zastępcza z Chwarszczan. Jeden jedyny egzemplarz posiadany przez kolekcjonera w Poznaniu. Bez fałszywej skromności pochwalę się, iż wzbogaciłem wiedzę numizmatyczną, dzięki wcześniejszemu odkryciu na polach wokół Chwarszczan dwóch innych monet – każda z nich miała inny nominał. Tak więc znane były 3 monety – trzy egzemplarze, każdy o innym nominale. Dokładnie rzecz biorąc dwa rodzaje monet z brązu z napisem "Dominium Quartschen" nie miały wybitego nominału i różniły się tylko średnicą, trzecia moneta z cynku z napisem "Dom. Quartschen" nabitą miała cyfrę 20. Wszystkie te 3 rodzaje pojawiły się pod kaplicą w niesamowitej ilości. Był to największy skarb tego rodzaju oprócz monet zastępczych znalezionych kilka lat temu w Krokowej – wybijanych przez właścicieli tamtejszych ziem, rodzinę von Krockov. Skarb w prawdziwym tego słowa znaczeniu, gdyż monety zastępcze z Chwarszczan osiągają na aukcjach ceny w przedziale 100-150 zł. Oprócz tych 3 rodzajów pojawiło się jeszcze kilka innych z biciami nierozszyfrowanymi do tej pory, m.in: „RBQ” – Q – to pewnie od Quartschen, ale RB? I inne bicie - „D.C.”
Tak więc domena państwowa dostarcza wielu fascynujących znalezisk, które jednak są pogardzane i traktowane trochę jak śmieci. Gdyby zamiast żetonów posypały się denary średniowieczne, archeolodzy przesiewaliby każdą garstkę ziemi, aby niczego nie uronić... A te monety zastępcze są ciekawsze i rzadsze niż denary! Stanowią wartość same w sobie – historyczną i materialną – oraz mogą, przy głębokiej analizie pomóc w rekonstrukcji dziejów wcześniejszych.
Artur

Wpis zamieszczony dnia: 2007-03-26, o godzinie: 22:55:45.
Od: ks. Sławomir Pawlak
E-mail:

Identyfikator: 50
Zapomniałem o browarze.
Nie lokowałbym go pośrodku bądz co bądz założenia prestiżowego! Byłby niesmaczny i zagracałby teren dziedzińca.
W zcasach domeny, kiedy założenie stracio swój prestiż zlokalizowanie w tym miejscu gorzelni nie stanowiło już niestety problemu. Chwarszczany i tak miały wielkie szczęście, Rurka przeciwnie. A swoją drogą czy czasy się nie powtarzają?! Czy dzisiaj interes ekonomiczny nie bieże góry nad dobrami niematerialnymi!

Wpis zamieszczony dnia: 2007-03-26, o godzinie: 22:48:54.
Od: ks. Sławomir Pawlak
E-mail:

Identyfikator: 49
Był materiał granitowy, było żelazo przyszedł czas na studnie. Może to taki zimowy bezruch sprawia, że częściej niż zwykle zagajamy tematy.

Idzie jednak wiosna i sądzę, że warto wyjść w pole i sprawę zbadać, zamiast snuć przypuszczenia i domysły. Wzorem lekarzy można by wpuścić do wodoobiegu jakiś kontrast, który skutecznie zabarwiłby wodę bez uszczerbku dla środowiska oczywiście i sprawdzić którędy ona rzeczywiście wpływa i ile jest dopływów?, oraz którędy uchodzi i iloma drogami.
To, że studnia była w czasach templariuszy chyba nie ulega wątpliwości! To gdzie była i w jaki sposób pozyskiwano wodę jest niewiadomą. Wzorem rozwiązań mniej lub bardziej warownych musiała być zlokalizowana w obrębie komandorii. Wydaje mi się, że dla celów konsumpcyjnych powinna być raczej zasilana wodami podziemnymi. Woda jest wtedy jakościowo lepsza i bez zanieczyszczeń.
Natomiast dla celów innych (higieniczne, pojenie inwentarza, gaszenie ognia …) mogła być pobierana z innego ujęcia, ale również zlokalizowanego w obrębie komandorii, bliżej zabudowy gospodarczej. I tu widziałbym jakiś system doprowadzający nieprzerwanie wodę nawet gorszej nieco jakości.
Może wzorem kołbackich cystersów bardziej niż studnia przydałby się podziemny kanał połączony nie z jakimś drugorzędnym potokiem wrażliwym na zmiany „koniunktury pogodowej” a bezpośrednio z przepływającą opodal rzeką. W Kołbaczu kanał taki zasilał zakonne lavabo zlokalizowane w wirydarzu oraz stanowił część systemu kanalizacyjnego odprowadzającego ścieki. Był to kanał ceglany a nie rura!

Nie wiem też czy w czasach templariuszy wyrabiano rury potrzebne do przeprowadzenia obecnej instalacji, czy są one metalowe, czy kamionkowe? Ponadto ujęcie takie musiałoby być niedostępne dla potencjalnych najeźdźców, a więc znów bardziej rzeka niż teren po wschodniej stronie i to poza terenem komandorii?!

Bliższa wydaje mi się koncepcja Macieja i obecny rozpoznany częściowo system wiązałbym raczej z działalnością gorzelni. Woda była potrzebna między innymi do chłodzenia destylatu. Mogła być ona gorszej jakości (pobierana) ze strumienia zasilanego przez okoliczne rowy bo służyła wyłącznie celom technologicznym.

Sądzę, że warto zbadać tę sprawę i to nie tylko „archiwalnie” a potem opublikować wnioski.

Pozdrawiam


Wpis zamieszczony dnia: 2007-03-26, o godzinie: 16:20:24.
Od: Artur
E-mail: arturborat@poczta.onet.pl

Identyfikator: 48
Witam!
Mapą z roku 1772 bym się nie przejmował, gdyż przedstawia sytuację po bitwie sarbinowskiej, a w jej trakcie część zabudowań została zniszczona. To że nie ma zaznaczonego browaru na mapie z 1707 roku jest argumentem. Być może browar znajdował się nie bezpośrednio na miejscu późniejszej gorzelni, lecz w którymś z obecnych budynków gospodarczych, tym niemniej mógł korzystać z systemu wodociągowego obecnej studni.
Jednak gdyby studnia ta powstała w XIX w. na potrzeby gorzelni, to tylko jej by służyła. Wcześniejsza studnia w innym miejscu byłaby wtedy zachowana do czerpania wody na inne potrzeby i przetrwałaby do dziś, bo gorzelnia funkcjonowała do 1945 r. Moim zdaniem wykorzystano dawną studnię do czerpania wody na potrzeby gorzelni, a gorzelnię usytuowano tak, żeby umożliwić też korzystanie ze studni na co dzień.

Mnie najbardziej zastanawia połączenie studni z budynkiem po drugiej stronie kanału młyńskiego. Wymagało to, przynajmniej na pierwszym odcinku, położenia rury na głębokości ponad 5 metrów!!! Czy w XIX w. opłacałoby się to? Czy nie taniej i wygodniej byłoby wybudować obok młyna osobną studnię? Która zresztą przy tamtym budynku też się znajduje... A może browar był właśnie wcześniej na miejscu tamtego budynku? Może też, Błażej chyba o tym kiedyś pisał, w czasach joannickich wybudował się tam jeden z zakonników, o którym wiadomo, że na starość otrzymał prawo posadowienia dworu na terenie komandorii? I bieżąca woda to na jego wygodę? Ale wątek związany z tym joannitą znam bardzo pobieżnie i mogłem coś przekręcić, choć sam temat uważam za bardzo ciekawy.

Co do symboli studni – ja też widziałem tę mapę z 1707 i że to są akurat studnie, trudno powiedzieć, legendy do tej mapy brak. Niemcy mieli zresztą zwyczaj omijania studni na mapach – może ze względu na to, że były one czymś oczywistym, albo z przyczyn wojskowych, aby nie ułatwiać identyfikacji studni i zatruwania źródeł wody pitnej. Na niemieckich Messtischblattach 1:25 000, podstawowej pruskiej i niemieckiej mapie topograficznej, choć symbol oznaczający studnię w legendzie istnieje, nie pojawia się prawie w treści mapy. Zjeździłem ponad setkę zrujnowanych, rozsianych po lasach i polach poniemieckich folwarków, dworów i leśniczówek. Studnie przy nich nigdy nie były zaznaczone, a w terenie znajdowały się jeszcze nieraz w dobrym stanie. Jednak coś w tych znaczkach na mapie z 1707 może być. Kopiąc dół na oczyszczalnię ścieków za budynkiem na południe od kaplicy rozorałem ceglaną studnię o średnicy około 2 m. Te studnie na łąkach służyły jednka raczej pojeniu inwentarza.

I jeszcze o browarze. W XX w. browar w Chwarszczanach raczej nie istniał, bo jak pisałem wcześniej, nie ma go w spisie branżowym browarów niemieckich na lata 1892/93. Karczmiarze zaś mogli zaopatrywać się w sąsiednich zakładach. Utrzymuję też kontakty ze zbieraczami porcelanek – starych kapsli do butelek z piwem sygnowanych nazwami browarów i o Chwarszczanach nikt nie słyszał. Tak samo nie ma butelek z nazwą Chwarszczany, choć zwykle browary reklamowały się w ten sposób.

Co do archeologów- pasożytów. Nie miałem na myśli ekspedycji, która prowadzi badania w Chwarszczanach (bardzo ją lubię), lecz ogólny odbiór społeczny tego zawodu z punktu widzenia inwestora zmuszonego płacić haracz za narzucone mu badania. Mój szanowny sąsiad, który buduje ujeżdżalnię nie będąc zmuszonym do zatrudniania archeologa (a mógłby zatrudnić kogo chce, niekoniecznie z ekspedycji chwarszczańskiej) po prostu go nie zatrudnia i już. To jego sprawa i nie będę się tym więcej zajmował, bo to wtrącanie nosa w nie swoje sprawy.


Co do badań. Po omacku to całkiem prowadzone nie były, ale też nic by się nie stało, gdyby zamiast np. dwóch wykopów zainwestowano w przeszukanie niemieckich archiwów, tym bardziej, że samo umiejscowienie dokumentów jest świetnie znane. A planować lepiej następne wykopy taka kwerenda pozwoliłaby na pewno. Można było przynajmniej zaoszczędzić na badaniu C14 szkieletu pod fundamentem kaplicy, żeby dowieść, że pochodził z lat 1230-1280....
Artur


Wpis zamieszczony dnia: 2007-03-26, o godzinie: 13:03:06.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 47
No właśnie, Arturze, browar.
Skąd wzięło się Twoje stwierdzenie "z dużym prawdopodobieństwem" w zdaniu, które popierasz następnie "Choć to moje przypuszczenie, którego niczym nie mogę poprzeć"?
Zawsze jest jakieś prawdopodobieństwo w miejscu, które jak wiemy ma bardzo bogatą historię, a które ma nieprzebadaną do końca ale i przetrzebioną dokumentację źródłową. W takim momencie prawdopodobne jest prawie wszystko co napiszemy i a jednocześnie możemy "palnąć" całkowitą nieprawdę. Wypowiadamy się jednak publicznie i u czytelników pozostaje to jako fakt, którego prawdopodobieństwo nigdy nie będzie zerowe gdy już weń uwierzy. Nawet mimo dowodów faktowi zaprzeczających.

Tak tworzy się jednak fakty medialne. Na platformach tego serwisu stronimy od tworzenia faktów medialnych - taka jest zasada nadrzędna.
Burza mózgów tak, hipotezy tak (nawet nieprawdopodobne) ale potem zawsze weryfikacja i to najrzetelniejsza na jaką nas stać. Albo...
Albo czekamy na nowe argumenty bo tutaj nigdzie nam się nie śpieszy. Ważne by każdy kto to czyta wiedział w jakim miejscu "stoi" i nie został być może "świadomie wprowadzony w błąd".

Powracając na moment do browaru. Możemy przypuszczać, że:
- w Chwarszczanach był browar
- browar był zanim powstała gorzelnia, która jak cała gorzelnicza technologia jest tworem późniejszym - a więc istniał w wieku XVIII i wcześniej - dowodem "Aus der Amt Quartschen"
- w XIX wieku w pobliżu dzisiejszych pozostałości komina i studni była gorzelnia (tak wynika z map i analogii z gospodarstwem w Rurce)
- w XVIII w miejscu późniejszej gorzelni w Chwarszczanach jest pusty plac zarówno na mapie z 1772 roku (po bitwie pod Sarbinowem) jak i na mapie katastralnej z 1707 roku gdzie trochę niekształtnie z dzisiejszego punktu widzenia zaznaczone zostało wszystko co ważne z punktu widzenia właścicieli domeny. A także "mniej ważne" dla domeny znajdujące się poza jej własnością - kościół, szubienica oraz cztery drogowskazy na rozstaju dróg przedstawione nie jak wszystko planem lecz jako ikonki.
- na katastralnej mapie są również zaznaczone prawdopodobnie studnie we wskazanych poniżej miejscach (ale i w innych w pobliżu pastwisk owczarni) - nie ma natomiast takiej prawdopodobnej studni na miejscu późniejszej gorzelni (lub w jej pobliżu)
- w okolicznych miejscowościach browary działały jeszcze w XX wieku w ilości kilkunastu do kilkudziesięciu na miejscowość. Było ich więcej niż mistrzów browarniczych wymienionych w dokumentach danej miejscowości. Ilość ta związana jest z ówczesną technologią produkcji.
- chyba do XX wieku działały również w Chwarszczanach gdzie jeszcze od przed 1707 roku istniała karczma (zabudowania są na mapie z 1707 roku) a w XX wieku, po 1910 roku miejscowość zaczęła się rozbudowywać w kierunku Gudzisza i Boleszkowic - nie wiem czy to może być argument ale piwo jest po prostu piwem i gorzałka go nie zastąpi
- środek placu nie jest jedynym miejscem, w którym mógł istnieć browar (bo brak go na mapie a domyślamy się, że istniał)
- przypuszczenie, że gorzelnia powstała na miejscu browaru ma prawdopodobieństwo - bo różnie bywa z mapami - ale prawdopodobieństwo to jest w świetle powyższego na razie raczej niewielkie
- na tyle niewielkie by nie zajmować się nim do... kwerendy w archiwach niemieckich

A... jeśli o kwerendzie mowa przy okazji Projektu Chwarszczany to:
- jeśli taką sumę widzą inni archeolodzy - to pewnie część ma na twarzy uśmiech
- mamy tu do czynienia z klasyczną "krótką kołdrą" - przykrywając coś odkrywamy coś
- Projekt miał być interdyscyplinarny i multimedialny i jest mimo wszystko - stąd wymóg sponsorski rozmachu zewnętrznego i wielu wykopów na raz i to w najpewniejszych miejscach (nawet na podstawie dostępnych źródeł) i wszędzie odkryte zostały ważne z archeologicznego punktu widzenia rzeczy. Taka udana gra w statki - trafiony-zatopiony. To nie było kopanie po omacku. Jedyną prawdziwą niespodzianką był fundament obok kaplicy. Ale, kurczę, nawet naukowcy z Niemiec mający przecież dostęp do archiwów nie wspominają o tym.
- podczas wstępnych rozmów (z naszym również udziałem) wciąż okazywało się, że wyobrażenie o tym, że wykopaliska to po prostu dwa miesiące kopania w ziemi i już - ulegają ciągłemu przeobrażeniu. Kosztuje praca sondażowa, kosztują kwerendy jako praca archiwisty i jako koszt dostępu do archiwów, kosztuje profesjonalna obsługa medialna, kosztują miesiące opracowywania badań, kosztuje wiele rzeczy, o których nawet nie śmieliśmy przypuszczać. Mieliśmy okazję wyrwać kołdrę w tę stronę i to obaj. Nie pamiętam szczególnego nacisku w tym kierunku ani ze swojej strony ani z Twojej Arturze.

Sprawa jest otwarta w nowym rozdaniu. Proponuję więc pozostać przy tym, że istnieje potrzeba "niemieckiej" kwerendy i napierać na nią u archeologów oraz u benefaktora(ów). Przydadzą się do kilku lub kilkunastu sezonów dalszych badań.

A tych "pasożytów" sami zaprosiliśmy do Chwarszczan. Badania zaś stanowią całość (nie można być "trochędziewicą"). Wszystko może się stać (choć oczywiście nie musi) istotne a nawet najistotniejsze z punktu widzenia dojścia do prawdy o historii komandorii. Może też nie istnieć we wspomnianych wyżej archiwach. Stąd taka potrzeba współpracy z zespołem badawczym. Wierzę, że właściciel ujeżdżalni to rozumie - nie wszystko musi się przecież kończyć wykopami na miejscu inwestycji. To są jednak poboczne rozważania. Proszę o rozmowę prywatną jeśli chciałbyś kontynuawać ten temat Arturze. Tu raczej o samych badaniach archeologicznych jednak.

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-03-26, o godzinie: 08:34:17.
Od: Artur
E-mail: arturborat@poczta.onet.pl

Identyfikator: 46
Witam!
Macieju, nie napisałeś, że studnia jest związana z browarem, tylko z gorzelnią, bo oczywiście gorzelnia jest zaznaczona na mapie. Ale nie w tym rzecz – chodzi o to, że przy naszym stanie wiedzy nie można studni wiązać jako pewnik z jakimkolwiek XIX –wiecznym zakładem. A gorzelnia jest z dużym prawdopodobieństwem usytuowana na miejscu dawnego browaru, którego tradycje są starsze niż wiek XIX. Choć to też przypuszczenie, którego niczym nie mogę poprzeć.

Rury doprowadzające wodę do studni mogły biec nie po prostej, lecz omijać budynki. Tego oczywiście nie można wykluczyć. Jeśli jednak studnia i gorzelnia zostały wybudowane w XIX w. to powinno to mieć jakieś odzwierciedlenie w dokumentach, dlatego ważna jest kwerenda. Christa Koushill pisze o przetrzebieniu dokumentów okresu templariuszy. Materiały dotyczące domeny są bogate – 107 tomów akt plus rozproszone materiały. Środki na badania archeologiczne nie były małe. Kwerendy nie dało się przeprowadzić, bo o ile wiem przeznaczono na nią śmieszną kwotę 500 zł z 50 tys. w pierwszym sezonie. Moim zdaniem zrezygnowanie z jednego lub dwóch wykopów i zamiast tego wykorzystanie zaoszczędzonych środków na kwerendę dałoby więcej niż kopanie po omacku. Rzecz nie w wyciąganiu ręki po wciąż nowe środki lecz dysponowaniu tym to co jest dostępne.

Rury pokazane na zdjęciach z wykopalisk nie mogą być tymi, które wychodzą ze studni spod lustra wody. Znajduje się ono 4,5 metra od powierzchni ziemi – rury jeszcze niżej – pierwsza co najmniej 0,5 metra. Z mojej mapy geodezyjne wynika, iż różnica wysokości między powierzchnią studni w ogródkiem, gdzie prowadzono wykop wynosi 2 metry. Rura musiałaby leżeć tam co najmniej 3 metry pod ziemią, a leżała niecały metr. Te rury to raczej późniejsze dzieło. Mogły też rozprowadzać wodę, ale nie grawitacyjnie lecz w sposób wymuszony. W studni sterczy też jakaś rura nad lustrem wody i to dość wysoko – ona może być początkiem tej odkrytej w wykopach. Jeszcze po wojnie na studni zamontowana była potężna ręczna pompa – ona mogła zasilać tę rurę. Wydaje mi się, że stajnie na północ od studni też musiały być zasilane w ten sposób – różnica wysokości i tutaj jest za mała, aby woda mogła spływać samoistnie. Natomiast piwnice domu przy młynie – tam jest „ujęcie grawitacyjne”.

O wodzie w Canterbury nie mam więcej – ilustracja pochodzi z ,,Jak budowano w średniowieczu” J.Gimpela.

Równanie terenu pod ujeżdżalnie powoli się rozkręca. Nie jest to praca w myśl ustawy wymagająca zgody na budowę ani zezwolenia służb budowlanych, dlatego nie sądzę, aby nadzór archeologiczny był wymagany. Dla inwestora archeolodzy są zresztą pasożytami i wątpię, aby takie starania zostały podjęte, bo opóźniałyby tylko wszystko i podrażały, a nikt nie lubi, jak obcy ludzie wtrącają się do czyjejś ziemi. Niechęć do archeologów ze strony inwestorów nie jest oczywiście winą samych archeologów, to sympatycznie ludzie, ale ustawy, która drenuje kieszeń inwestora każąc mu płacić za coś, co nie jest mu do niczego potrzebne.
Artur

początek strony
e-mail

Platformy interaktywne

projekt:   BeneAkebe copyright©: autorzy Szlaku Templariuszy 1998-2019 Made with a Mac