TemplariuszeArtykułyKrucjatyLinkiStowarzyszenie Szlak TemplariuszySłowniki Szlaku TemplariuszyBadania archeologiczne
strona głównamapa serwisugalerie projektyplatformy interaktywneczatdownloadskontaktenglishogłoszenia
wyszukiwarka

Malowidła chwarszczańskie
Platforma interaktywna

        << powrót

Kontynuacja dyskusji - na nowych platformach.

| STRONA: 2 | 1 |
Wpis zamieszczony dnia: 2008-01-02, o godzinie: 22:35:40.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 12
Jednak tegoroczne terminy składania wniosków to 31 stycznia i 31 maja (na szczęście zresztą bo jak zwykle jest problem z czasem).
Przy okazji jednak zbierania materiałów chciałbym Wam pokazać stan przykładowego malowidła:



A. B.

C. D.

Jak widać stan malowideł jest dość skomplikowany
Widoczne są zarówno partie oryginalne pokryte częściowo XIX-wieczną warstwą akwarelowego podmalowania, część nowego tynku z XIX-wieczną rekonstrukcją, postępujące liszaje wilgoci, małe fragmenty odpadającej farby i to wszystko pod delikatną warstwą zmytej w 1996 roku pobiały. Wraz z pobiałą zmyto również część warstwy akwarelowej.
Ponieważ najwięcej przykładów odpadania tynku z farbą ma miejsce w dolnych partiach malowideł, do których istnieje największe prawdopodobieństwo, że pochodzą z XIX rekonstrukcji a przykłady odpadania mają podobną na pierwszy rzut oka strukturę i wygląd - być może odpadają jedynie fragmenty z XIX wieku.
Ale to niewielkie pocieszenie. Naprawdę musimy działać!

Niepotwierdzona wiadomość z ostatniej chwili: podobno Rada Gminy w Boleszkowicach przeznaczyła jakieś środki na wstępne działania (ekspertyzę) - choć podobno nie w takiej wysokości jakiej się spodziewaliśmy. Ale wierzcie mi to i tak sukces.

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-11-18, o godzinie: 21:27:03.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 11
Wbrew pozorom chyba najbardziej aktualna jest wspomniana notka Jerzego Domasłowskiego o malowidłach - czyli Tadeusz Makulec ze Szczecina po 1996 roku był tym konserwatorem, który malowidlami zajmował się ostatnio.

Konferencja nagłośni sprawę ratowania polichromii. Spokojnie możemy zacząć planowanie proponowanej tematyki i zaproszenia naukowców. Postaram się napisać propozycje następnym razem (z uzasadnieniem?)

Najbliższy termin składania wniosków o dofinansowanie to 10 stycznia, potem 10 kwietnia i 10 września. Interesuje nas chyba program "Dziedzictwo kulturowe", choć ze względu na marzenie o dramacie liturgicznym "Ludus Danielis" w kaplicy w Chwarszczanach myślałem również o "Edukacji kulturalnej i upowszechnianiu kultury", a może i "Rozwju inicjatyw lokalnych" ze względu na całokształt zadań.
W piątek dostałem również bardzo ciekawą propozycję z Urzędu Marszałkowskiego w Szczecinie - ale wcześniej musimy zakończyć sprawę statusu Organizacji Pożytku Publicznego. Nie powinno być kłopotu - jesteśmy organizatorami wielu wydarzeń zgadnie z zasadami obowiązującymi OPP. Kłopotem zarówno jeśli beneficjentem byłaby parafia jak i w przypadku stowarzyszenia jest 25 procent udziału własnego, brak refundacji VATu, a zwłaszcza zdobycie funduszy na projekt i wytrwanie do refundacji w ramach dotacji.
Tu pomocny może być nasz lokalny bank spółdzielczy - dający na to bardzo korzystny specjalny kredyt. Gdybyśmy jednak działali na terenie gminy dębnowskiej (a nie boleszkowickiej) - to mielibyśmy możliwość starania się o pomoc tego typu ze strony gminy. Ale nie jesteśmy - więc nie ma o czym gadać.

Od Mariana Małeckiego dostałem namiar na osobę mogącą nam pomóc w napisaniu skutecznego projektu dotyczącego szczególnie kaplicy (ma wiedzieć co najistotniejsze) - jeszcze nie dzwoniłem a czas najwyższy.

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-11-18, o godzinie: 10:29:43.
Od: Hiram
E-mail:

Identyfikator: 10
Dobrze znam Jerzego Domasłowskiego i chętnie pomogę przy organizacji konferencji. Działania konserwatorskie muszą być podejmowane równolegle z pracami naukowymi. Cytując klasyka - to oczywista oczywistość A uwagi ks. Sławka odnośnie wentylacji są bardzo słuszne! Przy okazji mam pyanie - kiedy ostatnio malowidłami zajmował się profesjonalny konserwator zabytków? Nie mam na myśli urzędników z biura wojewódzkiego konserwatora zabytków, historyków sztuki itp. tylko właśnie konserwatora - praktyka. Biorąc pod uwagę skalę artystyczną tych malowideł oraz wielkość zagrożenia, powinien to być wybitny specjalista. Może spórbujemy porozumieć się z nowym minstrem kultury - skoro kaplicę uznano za jeden ze 100 najcenniejszych zabytków w Polsce (portal culture.pl), to do czegoś zobowiązuje - program ratowania malowideł chwarszczańskich programem Partii i Narodu!

Wpis zamieszczony dnia: 2007-11-18, o godzinie: 01:28:18.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 9
W niedzielę dwa tygodnie temu miałem krótkie spotkanie z księdzem proboszczem Januszem Wróblewskim. Przyjechaliśmy na chwilę do kościoła. Chyba mogę Wam napisać, że czułem się egzaminowany z tematu chwarszczańskich polichromii.

Kupiłem tę książkę z aukcji poleconej przez Artura. Jerzy Domasłowski, który pisze tam o Chwarszczanach, opublikował zresztą na Szlaku krótką notkę "Malowidła w Chwarszczanach".
Przekazałem proboszczowi pomysł zaproszenia naukowców do badań i wzięcia udziału w konferencji naukowej dotyczącej zagadnień powiązanych z naszymi malowidłami. Między innymi Jerzego Domasłowskiego. To jednak plan na czas najwcześniej za rok.

W 2004 roku byłem na strychu kościoła i zrobiłem zdjęcia "komórkowe" przez czynne otwory w zwornikach. Mam nadzieję, że do tej pory nic nie zmieniło się na gorsze. Zamiast domysłów - gdy będzie coś ustalone, przekażę wiadomości na temat planowanych w przyszłym roku działań - a może zrobi to sam ksiądz proboszcz, który jak się okazało, wcześniej nie znał internetowego Szlaku Templariuszy. Teraz już zna. Pewnie przeczyta więc też pojawiające się przydatne informacje, pomysły i rady.

Nie wiem co w tej chwili jeszcze napisać...
Pomóżmy nowemu proboszczowi jeśli rzeczywiście chce działać w dobrym kierunku.

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-11-17, o godzinie: 16:33:15.
Od: ks. Sławomir Pawlak
E-mail:

Identyfikator: 8
Wokół tematu krąży wiele mitów i wykluczających się nawzajem opinii. Niestety także wśród architektów panuje ignorancja tematu (często bardziej obchodzi ich bryła zewnętrzna, z której czynią pomnik swej świetności, niż funkcjonalność i „klimat” obiektu). Przykładem mogą być nowe świątynie, które nie tylko, że są brzydkie i niefunkcjonalne, ale często także aliturgiczne. Nie mówiąc już o kwestii ogrzewania czy wentylacji.
Sam doświadczyłem nie raz takiej „parowej łaźni”, po której posadzka w kościele staje się lśniąco mokra. O dziwo, działo się to nie tylko w zimie, ale również w upalne lato. Co było powodem? … brak ogrzewania? … nie, nie! … brak wentylacji.
Podobna sytuacja na szerszą skalę ma miejsce obecnie i związana jest z masowym trendem do ocieplań budynków i wymiany okien na plastikowe. Słusznie! cieplej to i ciszej, ale niestety również i szczelniej. Nagromadzona para mniemając którędy opuścić naszego przytulnego mieszkanka, wnika w ściany i stwarza idealne warunki do rozwoju grzybów i pleśni. Jest wilgoć, więc trzeba grzać i … koło się zamyka. A wystarczy częściej otwierać okno i wietrzyć mieszkanie. Swoją drogą wyłania się tu ciekawy temat, który może kiedyś opracuję na mojej stronie. Zauważyłem bowiem, że Niemcy mający podobny problem (a i chyba zamiłowanie do ciepełka), tak samo próbowali go rozwiązać. Zamurowywali więc portale boczne, smołowali ściany (absurdalnie nawet wewnętrzne, jak w katedrze kamieńskiej), utykali słomę we wszelkie otwory, itp.
A co robią nasi architekci? Konia z rzędem temu kto w nowym kościele znajdzie system wentylacyjny z prawdziwego zdarzenia, zamierzony i funkcjonalny! Najlepiej zrobiono na jednej ze świnoujskich parafii, gdzie szybu wbetonowano wprost w ościeża. Oj, lało się po takich szybkach aż miło. Można było sobie nogi moczyć. Ale dosyć tych ironizmów.

Polecam książkę ks. J. St. Pasierba, Ochrona zabytków sztuki kościelnej. Nieżyjący już autor: historyk sztuki, konserwator, mediewista, poeta …, jest doskonałym znawcą tematu, a ponadto posługa, którą pełnił przez szereg lat we wnętrzach kościołów, czyni go również rzetelnym praktykiem, który wie co pisze. Zamieszczam maleńki fragmencik.

3. WENTYLACJA

Kwestia dobrej wentylacji kościoła jest znacznie ważniejsza od jego ogrzewania. Celem jej jest usunięcie z wnętrza świątyni nadmiaru dwutlenku węgła i pary wodnej powstającej w wyniku przebywania dużej liczby osób w czasie nabożeństw. Wiadomo, że człowiek oddychając wyparowuje w ciągu dnia ok. litra wody. Usunięcie tego nawilgoconego i zużytego powietrza jest ważne nie tylko ze względu na zabytki, ale i z uwagi na samopoczucie wiernych i kapłana, który nieraz sprawując funkcje liturgiczne spędza w kościele przynajmniej kilka godzin dziennie.
Ciepłe i wilgotne powietrze stykając się z chłodnymi powierzchniami ściany, wystroju rzeźbiarskiego i malarskiego skrapla się, co powoduje łatwe do zrozumienia straty i szkody.
Wentylacja polega na usuwaniu powietrza zużytego i wprowadzaniu powietrza świeżego. Najbardziej prostym i niezawodnym systemem jest wentylacja naturalna. Ponieważ zużyte, ciepłe powietrze jest lżejsze, unosi się ono do góry. Do jego odprowadzenia służyć mają otwory wywiewne, umieszczone w sklepieniu lub stropie świątyni, które powinny być zamknięte ażurowo (drewniana albo metalowa krata lub siatka) i od czasu do czasu oczyszczone, by kurz nie sypał się do wnętrza kościoła. Zużyte powietrze może być wyprowadzane bezpośrednio na zewnątrz przez tzw. kominy wentylacyjne, lub też pośrednio na strych kościelny. W ostatnim przypadku uzyskuje się zimą pewne wyrównanie temperatur po obu stronach sklepienia, co jest korzystne np. dla umieszczonej na nim polichromii.
Wprowadzeniu powietrza świeżego służą otwory nawiewne, które siłą rzeczy muszą się znajdować w dolnych częściach ścian. Nie można o nich zapomnieć przy budowie nowego kościoła. Jak jednak postąpić w interesujących nas świątyniach zabytkowych? Jeśli występują w nich szczególnie niekorzystne warunki klimatyczne, można by, po uzyskaniu zgody konserwatorów diecezjalnego i wojewódzkiego, wykuć takie otwory (tzw. zetki, nazywane tak ze względu na ich charakterystyczny profil) w ścianach na niewielkiej wysokości od posadzki i zabezpieczyć je siatką metalową nierdzewną. Otwory nawiewne nie powinny się znajdować w pobliżu miejsc, gdzie ustawione są szczególnie cenne zabytki ruchome, ławki lub organy. Chłodne powietrze rozstraja ten wrażliwy instrument.
W najtrudniejszych nawet warunkach można dbać przynajmniej o to, by kościół był starannie wietrzony, co powinno mieć miejsce po każdym nabożeństwie gromadzącym większą liczbę wiernych. Byłoby pożądane aby okna, z wyjątkiem mieszczących w sobie zabytkowe witraże, mogły się otwierać. W ciepłe i suche dni należy wietrzyć kościół pozostawiając otwarte drzwi na wiele godzin. Oczywiście, niezbędne będzie - w związku z częstymi kradzieżami zabytków kościelnych - zamknięcie otworu drzwiowego metalową kratą, która winna odpowiadać nie tylko warunkom bezpieczeństwa, ale i wymogom estetycznym.
Poza wentylacją samoczynną istnieje wentylacja mechaniczna (wymuszony obieg powietrza), często związana z systemem ogrzewania. Mechaniczne wietrzenie polega na wmontowaniu w system nawiewny wentylatorów elektrycznych, które wprowadzając do świątyni powietrze ogrzane zimą, może w okresie letnim zapewnić dopływ powietrza chłodnego i świeżego. W tej sytuacji wytwarza się w pomieszczeniu nadciśnienie, a zużyte powietrze usunięte zostaje samoczynnie, jak przy wentylacji naturalnej.
W kościołach mieszczących szczególnie cenne zabytki trzeba dążyć do utrzymania stałej wilgotności powietrza obowiązującej w muzeach, a wynoszącej 60-65% przy temperaturze zbliżonej do 18° C, co można uzyskać przez zastosowanie urządzeń klimatyzacyjnych. W zależności od pory roku podgrzewają one lub chłodzą powietrze (niejednokrotnie oczyszczając je) i utrzymują stałą, żądaną wilgotność przy automatycznym sterowaniu.


Co zrobić, aby przesunąć punk rosy poza interesującą nas warstwę tynków z malowidłami. Można oczywiście ogrzewać, co pociąga za sobą wielkie nakłady i koszty. Nie wiadomo też czy problem rozwiąże i czy nie pojawią się inne?
Chyba lepiej najpierw zadbać o właściwą wentylację kaplicy. Latem jest to proste. Widziałem będąc w Chwarszczanach jak wietrzy się ją niemal cały dzień. Dobrze gdyby tak czyniono zawsze, a zwłaszcza po zakończonej Mszy św. Zaraz, zaraz … 1 l. na łepka przez godzinkę …, o rany to daje 100 l., po każdej Mszy. To już sporawa ilość wody, która nie mając którędy ulotnić się, systematycznie zawilgaca ściany.

Ciekawe dlaczego nie są wilgotne stare piwnice, zamczyska po których wiatr hula do woli?

Co do naszej kaplicy. Każde działanie jest słuszne, jeżeli daje efekt, nawet długoterminowy. Można by się też spierać o hierarchię tych działań, ale jest to trudne w obliczu wieloletnich zaniedbań. Posiadam opracowanie z zamieszczonymi zleceniami konserwatorskimi dla kaplicy … i jest tam też miejsce dla obniżenia terenu, opierzenia dachu i odprowadzania wód opadowych poza teren przykościelny, wymiana dachówki z zastosowaniem wietrzników tak by odprowadzały parę z poddasza itd.
Przy okazji warto byłoby wejść na poddasze i zlustrować stan zworników sklepiennych (naturalnych wywietrzników) czy czasem nie są przesłonięte przez przewody i ich zawiesia, uniemożliwiając przenikanie parze wodnej. Celowe byłoby również wykonanie uchylnych klap nawiewowo-wywiewnych w oknach kaplicy.

Wiem, że są to wyłącznie postulaty znane i realizowane od jakiegoś czasu chronologicznie i to za sprawą ludzi skupionych przy parku kulturowym i kaplicy.

Nawet nie wiecie jak chciałbym się w te działania włączyć.

Pozdrawiam
Ks. Sławek

Wpis zamieszczony dnia: 2007-11-16, o godzinie: 15:31:01.
Od: admin
E-mail: szlak@templariusze.org

Identyfikator: 7
Artur,

Zrób to.
Zrób sam to co warto by było. Zrób wreszcie cokolwiek dobrego i wartoścoiowego i bezinteresownego jako mieszkaniec Parku Kulturowego Chwarszczany.

Nie chcemy tu gdybania - w Twojej wersji terminu "gdybanie".
To jest zdanie konsultowane z moderatorami.

Już to kiedyś pisałem - to nie jest forum dyskusyjne, do których jesteś przyzwyczajony - to są platformy interaktywne Szlaku Templariuszy - tu piszemy by osiągnąć cel zawarty w tytule platformy. Odejścia od tematu są sporadyczne i nie służą godzenia w dobre imię kogokolwiek. Ty się do tego nie stosujesz

Otrzymujesz ostrzeżenie.

Odtąd jakakolwiek uwaga nie na temat - i cały wpis zostanie zarchiwizowany ale bezpowrotnie usunięty z platformy przez moderatora nie wnikając w wartość tego co "pomiędzy" cennego zamieścisz. Będziesz zawsze miał szansę zamieścić sam wartościowy ekstrakt.

Jest mi bardzo przykro

Maciej - Admin

Wpis zamieszczony dnia: 2007-11-16, o godzinie: 10:04:16.
Od: Artur
E-mail: arturborat@poczta.onet.pl

Identyfikator: 6
Witam!
Sądzę, że zawsze warto dokładnie przemyśleć wszystkie działania i zastanowić się dobrze nad ich podjęciem. To niestety musi się sprowadzać do twierdzeń typu „trzeba by”, „warto by”. Trochę brzmi jak koncert życzeń, ale jakiś początek musi być. Pozwalałoby to porządnie planować i unikać bezsensownych działań. Wypada też od czasu do czasu spojrzeć wstecz i zastanowić się czy dotychczasowe działania coś dały. W przypadku malowideł chwarszczańskich obniżanie terenu wydaje się np. zbędnym działaniem, bo nie ma wpływu na zawilgocenie ścian. A zajęło sporo czasu, energii i pieniędzy i zostało niestety spartaczone, bo zrodziło kilka nowych negatywnych zjawisk i w przyszłości cała „inwestycja” wymagać będzie poprawek. Ogólnie mam wrażenie chaosu w działaniach wokół kaplicy. Chciałbym doczekać chwili, gdy będzie jakiś sensowny plan, na długie, długie lata jej ratowania. Poprzedzony oczywiście fachowymi ekspertyzami. Swoją drogą, czy wiadomo coś o ekspertyzie technicznej pana Kustosza? Warto byłoby się pokusić o opublikowania jej najważniejszych ustaleń.
Pozdrawiam
Artur

Wpis zamieszczony dnia: 2007-11-15, o godzinie: 23:22:28.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 5
W związku z tym, że znowu, jak w większości poprzednich dyskusji z udziałem Artura, zaczynamy powolną ale wyraźną wędrówkę ku dyskusji bezproduktywej - uznaję na razie temat tego co warto by i co trzeba by było oraz inne dyskusje o wszelkiego rodzaju się za wyczerpany.

Proszę o wypowiedzi na temat polichromii chwarszczańskich, ich wartości estetycznej, symbolice, znaczeniu. Ewentualnie relacje z działań, z wyszczególnieniem tego, co piszący sam robi dla dobra sprawy.

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-11-15, o godzinie: 22:20:22.
Od: Artur
E-mail: arturborat@poczta.onet.pl

Identyfikator: 4
Witam!
Schły polichromie do tej pory. Wentylacja i letni klimat robiły swoje. Teraz znów zaczyna się osadzać para. Tak na pewno będzie w kółko dopóki kościoła nie zacznie się ogrzewać. Latem podeschną, zimą zwilgotnieją. Zresztą jak każda ściana w nieogrzewanym pomieszczeniu.

Zwracam uwagę,że przed pracami w piwniczce warto podjąć prace nad nią. Nie chodzi tylko o włazy do zrzutu opału. Jest też wejście do piwnicy, położone jakieś 80 cm poniżej powierzchni. Tamtędy też woda płynie sobie do środka. Jak w nieprzemyślanych wjazdach do garaży. Tam też orynnowany daszek by się przydał. Wydaje mi się, że teoria z jakimiś podsiąkami z gruntu jest nieprawdziwa. Bywały lata, że w piwnicy było całkiem sucho. Woda zbierała się znów po deszczach i roztopach. W piwinicach sąsiednich budynków, choć położone są niżej wody nigdy nie było.

Oczywiście, że w samej piwnicy oprócz pieca czekają też inne roboty, głównie wylanie skutej posadzki, ale nie ma tego w sumie tak wiele. Tylko zabezpieczenie dziur, którędy napływa woda i tak jest niezbędne. Nawet po generalnym remoncie piwnica będzie i tak napełniać się wodą.
Pozdrawiam
Artur

A najlepsze jest to, że poprzedni proboszcz potrafił z budżetu gminy wyszarpnąć rocznie kilka tysięcy na kupno opału do ogrzewania kaplicy!!! Ja niespotykanie spokojny człowiek jestem, ale jak tu się nie wpienić!!! I to nie na proboszcza, ale na naszych urzędników. Trudno żeby nie wiedzieli, iż piec zardzewiał przez kilakdziesiąt lat...
Pozdrawiam
Artur

Wpis zamieszczony dnia: 2007-11-15, o godzinie: 21:27:25.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 3
Na razie sytuacja wygląda tak, że polichromie schną od pewnego czasu. I w tym jest w tej chwili zdaje się problem - wilgotne polichromie, a mam tylko nadzieję, że to ta odnowiona-domalowana w XIX wieku część, pękają od dołu tak jak i od dołu schną.

To grzech zaniechania (mówienia i nie robienia) poprzedniego proboszcza opóźnił to co miało być natychmiast po obniżeniu - pisanie programu na kolejny etap prac (jedynie proboszcz jako gospodarz może to uczynić). Sytuacja uległa zmianie - pisałem o tym na innej platformie. Tu potrzebny był i jest pośpiech.

Pieniądze zebrane podczas koncertu dobroczynnego Jacka Hałasa (lub na ten koncert wcześniej) oraz fundusz przeznaczony w tym roku przez Radę Gminy - przeznaczone są dokładnie na te prace w piwnicach.

Przy takich obiektach nie da się tak - o - po prostu wymienić starego pieca i już działa. Co nie oznacza, że ogrzewanie i to wg sprawdzonego działania nie jest konieczne.

Pozdrawiam
Maciej

początek strony
e-mail

Platformy interaktywne

projekt:   BeneAkebe copyright©: autorzy Szlaku Templariuszy 1998-2019 Made with a Mac