TemplariuszeArtykułyKrucjatyLinkiStowarzyszenie Szlak TemplariuszySłowniki Szlaku TemplariuszyBadania archeologiczne
strona głównamapa serwisugalerie projektyplatformy interaktywneczatdownloadskontaktenglishogłoszenia
wyszukiwarka

Upadek zakonu templariuszy
Platforma interaktywna

        << powrót

Kontynuacja dyskusji - na nowych platformach.

| STRONA: 4 | 3 | 2 | 1 |
Wpis zamieszczony dnia: 2008-03-18, o godzinie: 08:56:27.
Od: baphomet
E-mail:

Identyfikator: 40
Witam
Dokładnie dzisiaj mija 694 lata od spalenia de Molaya.

Wpis zamieszczony dnia: 2007-11-15, o godzinie: 11:38:02.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 39
Ale właśnie oto chodzi, że nie dla wszystkich niewinność templariuszy jest oczywista!

Na platformie "legenda i skarb" zasygnalizowałem pewne zagadnienie związane z socjologią i psychologią. Wystarczy oskarżyć by kogoś zniszczyć.
A już zwłaszcza gdy dysponuje się władzą i innymi z tego wynikającymi możliwościami.

Ludzie zaś (zwłaszcza w znaczeniu "tłumu") uwielbiają zło. Zło innych pozwala ustawić się osobnikowi w całkiem innym (zawsze wyższym) miejscu wewnętrznej hierarchii społecznej. I już bez wnikania w przyczyny: zło podnieca, powoduje wypieki i ślinienie - już widzę stare ciotki opowiadające o wypadku drogowym z ofiarami: "...aż trzeba było ciąć ten samochód, i wyciągnęli taki pokrwawiony ludzki strzęp" (wypieki na twarzach ciotek babć i sąsiadek) "patrzę a obok głowy leży mózg..." ("Ciotka - przestań" - mówię, podczas obserwacji lśniących wypadających prawie z twarzy oczu zasłuchanej starej sąsiadki) "...ale w foteliku było jeszcze małe dziecko, na szczęście przypięte pasem, ale rączka jakaś zakrwawiona..." ("przestańcie" - mówię obserwując drugą sąsiadkę, której w kącikach ust pojawiła się ledwie widoczna ślina) ale w tym momencie pada wyrok: "...i trzeba ją było 'odjąć'".
Powiecie wymysł? Nie - bardzo typowe zjawisko, choć dla mnie kiedyś traumatyczne przeżycie. Mimo wszystko kocham moje ciocie - a zwłaszcza ukochaną 92-letnią babcię

Widzicie już, że możemy sobie tu gadać (i mam nadzieję co jakiś czas pojedyncze osoby przekonywać) a i tak większość "swoje wie" i od czasu do czasu mamy tu prawie identyczne dyskusje. Dla wyznawcy teorii spisku prawdą jest zawsze to - czego nie udało się jeszcze sfalsyfikować. Ponieważ większości zjawisk, zwłaszcza odległych i zatartych, nie daje się sfalsyfikować - mamy to, co mamy
Współczesna nauka dopuszcza zmodyfikowaną metodę falsyfikacji - jako pośrednią drogę do Prawdy, pod warunkiem jednak, że wyznacza ona drogę ku ostatecznej weryfikacji, udowodnieniu tezy (bez tego zablokowalibyśmy twórcze myślenienie).

Jeśli tylko dopuścimy do siebie myśl, że nikt nie jest idealny, a zwłaszcza my sami, że jednostka to coś innego niż całość, że nie ma zjawiska bez jego tła (a właściwie różnorodnych przenikających się teł) - dopuścimy również niewinność templariuszy.

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-11-15, o godzinie: 08:31:50.
Od: Hiram
E-mail:

Identyfikator: 38
Sprawa była już dyskutowana na platformach, nie jest to żadna sensacja. Prezentacja odbyła się 25. X, a nie 25. XI, który dopiero przed nami Treść pergaminu z Chinon znana jest od kilku lat i w sumie potwierdza to, co dla wszystkich i tak jest oczywiste, czyli niesłuszność zarzutów wobec templariuszy. Nie zdejmuje jednak brzemienia winy z barków papieża, który ugiął się pod żądaniami króla Francji.

Wpis zamieszczony dnia: 2007-11-14, o godzinie: 22:14:17.
Od: Pan na Lubowni
E-mail: crusader1120@wp.pl

Identyfikator: 37
Witam!

Nie wiem czy słyszeliście, ale 25 XI 2007r. w Sali Synodlanej w Watykanie odbyła się światowa prapremiera "Procesu przeciw Templariuszom". Dzieło zaprezentowało Tajne Archiwum Watykańskie oraz agencja "Scrinium"
Chodzi o niedawne odkrycie pergaminu. Jest to orginał protokołu papieskiego śledzstwa prowadzonego w zamku Chinon, który uważano przez 700 lat za zagubiony.
Na pytania co kryje sensacyjny pergamin odpowiada prof. B. Frale: "Dowód na to, że Templariusze nie byli heretykami. Papież wiedział, o nadużyciach finasowych w Zakonie, ale nie uważał Templariuszy za odstępców od wiary. Uwolnił ich od zarzytów jadnak nie zdołał ich uratować. Przez 700 lat uważano, że templariusze umierali poza Kościołem, tymczasem ten pergamin ich oczyszcza."

Pozdrawiam
Pan na Lubowni

Wpis zamieszczony dnia: 2007-10-10, o godzinie: 23:34:39.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 36
Książka powinna być ciekawa. Ciekaw jestem zawartości.
W ogóle rocznica powinna być powodem do wydania jakichś ciekawych rzeczy.

Aha. Dostałem informację z Tygodnika Powszechnego:



W najnowszym  numerze "Tygodnika Powszechnego":

Siedemset lat temu. Październik roku Pańskiego 1307. Piątek, trzynastego. O świcie organa ścigania wkraczają do ponad tysiąca komandorii templariuszy w całej Francji. Aresztowani zostają niemal wszyscy członkowie zakonu w kraju. Oskarżono ich o herezję i bałwochwalstwo, wyparcie się wiary, chciwość i homoseksualizm. Jak to się stało, że templariusze najpierw wyrośli na potęgę, by potem spotkała ich zagłada? I jak to możliwe, że zakon sprzed siedmiuset lat do dziś tak pobudza masową wyobraźnię? Piszą o tym Małgorzata i Michał Kuźmińscy w rocznicę początku procesu Ubogich Rycerzy Chrystusa.

Czy bracia byli alchemikami i odkryli tajniki kamienia filozoficznego? Czy jako pierwsi odkryli Amerykę? I jaki jest związek między templariuszami a zabójstwem Litwinienki?

"Byli pierwszym symbolem zjednoczonej Europy. Z drugiej strony, stanowili symbol krucjat, do dziś pamiętanych na Wschodzie jako zbrodnia. Czy przetrwali proces i zagładę? Oczywiście. Jako bohaterowie masowej wyobraźni."

O końcu historii i początku legendy zakonu Świątyni Salomona ? w artykule "Tajemnice nie płoną" w najnowszym numerze "Tygodnika Powszechnego" w sprzedaży od 9 października.


Trochę zmroził mnie ten Litwinienko - ale Tygodnik Powszechny ma jednak swoją renomę

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-10-02, o godzinie: 18:00:47.
Od: Hiram
E-mail:

Identyfikator: 35
Witam!
W wydawnictwie Muzeum Zamkowego w Malborku ukazała się własnie pozycja bardzo aktualna w kontekście rocznicy, która niebawem będzie uroczyście obchodzona w Chwarszczanach:

Magdalena Satora, Społeczny odbiór procesu i upadku zakonu templariuszy, objętość - 112 stron, cena - 29 zł..

Podaję opis książki ze strony muzeum malborskiego:

Aresztowanie i proces członków zakonu templariuszy były bez wątpienia jednymi z najważniejszych wydarzeń politycznych w Europie Zachodniej początku XIV wieku. Król Francji, Filip Piękny zaatakował instytucję kościelną, podlegającą do tej pory jedynie papieżowi i doprowadził do jej upadku. Dla osiągnięcia tego celu posłużył się metodami określanymi dziś jako propaganda. Niniejsza praca jest próbą odpowiedzi na pytanie o to, w jak sposób ówczesne społeczeństwo francuskie oceniało postępowanie władcy w sprawie templariuszy i czy uważało zakon za winny zarzucanych mu zbrodni, czy też postrzegało go jako ofiarę politycznych i finansowych ambicji monarchy.

Pozdrawiam!

Wpis zamieszczony dnia: 2007-09-27, o godzinie: 11:28:55.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 34
Tak, tak
Zauważyłeś pewnie numer twojego listu?
Mój to już 34

Tak myślę również. Natomiast jako przypuszczenie jedynie napiszę, że być może podczas średniowiecznych "opracowań" literackich wydarzenia mogło dojść do "połączenia" obu postaci przez autora dysponującego jedynie nazwiskami.
Zastanawiam się ilu przekląć - doskonałość liczby trzy przy podkreślaniu symbolicznego znaczenia inscenizacji skłania ku tej właśnie liczbie.
Ale jeśli już to jednak Enguerranda.

Dziękuję i pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-09-27, o godzinie: 11:06:31.
Od: sig
E-mail:

Identyfikator: 33
Ja typuję Enguerranda de Marigny, choć tak naprawdę nie jestem przekonany czy jego rola w zniszczeniu zakonu templariuszy była rzeczywiście istotna.
Jego też przedstawia jako trzeciego przeklętego Druon w swoich "Królach Przeklętych". Nie jest jednak powiedziane że przekleństwo de Marigny'ego nie było zabiegiem literackim, mającym uatrakcyjnić opisywane wydarzenie. De Marigny i jego śmierć pasują do klątwy jak ulał, a jak wiadomo 3 jest duuużo lepsze niż 2

Wpis zamieszczony dnia: 2007-09-26, o godzinie: 15:17:02.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 32
Inscenizacja 13 października w Chwarszczanach stała się powodem pewnych rozważań związanych z legendarnym przeklęciem przez Jakuba de Molay króla Filipa Pięknego i papieża Klemensa V.
Są jednak źródła, które zgodnie z regułą trzech - tak popularną w średniowieczu (ale i dzisiaj - spójrzmy na fimy hollywoodzkie) - podają jeszcze trzecie nazwisko.
I tutaj już nie ma zgodności: Nogaret i Plaisians jednak odpadają - zmarli rok wcześniej. Pozostaje nazwisko de Marigny.
No tak - tylko który?
Filip de Marigny - arcybiskup Sens, który wsławił się spaleniem na stosie w 1310 roku 53 templariuszy i obecny podczas odczytania wyroku?
Ale to nie on lecz Enguerrand de Marigny, urzędnik królewski, zmarł rok i miesiąc po Jakubie - powieszony.
Sprawa jest właściwie średnioistotna dla wydarzenia ale (jak to wyraził się Sig) trzy jest liczbą doskonałą. A więc - kto był trzeci?

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-05-18, o godzinie: 14:47:07.
Od: Hiram
E-mail:

Identyfikator: 31
Mam nadzieję, że znajdziesz w tych książkach coś ciekawego. Musimy zastanowić się nad sposobem prezentacji dokumentów soboru w Vienne, tak aby nie naruszyć praw wydawnictwa WAM. Na początek spróbuję po prostu wyciągać stamtąd różne "smaczki", które mogą prowokować do dyskusji. To nie wymaga żadnej zgody wydawnictwa.

Pozdrawiam serdecznie

początek strony
e-mail

Platformy interaktywne

projekt:   BeneAkebe copyright©: autorzy Szlaku Templariuszy 1998-2019 Made with a Mac