TemplariuszeArtykułyKrucjatyLinkiStowarzyszenie Szlak TemplariuszySłowniki Szlaku TemplariuszyBadania archeologiczne
strona głównamapa serwisugalerie projektyplatformy interaktywneczatdownloadskontaktenglishogłoszenia
wyszukiwarka

Templariusze
Platforma interaktywna

        << powrót

Kontynuacja dyskusji - na nowych platformach.

| STRONA: 6 | 5 | 4 | 3 | 2 | 1 |
Wpis zamieszczony dnia: 2007-06-20, o godzinie: 19:35:39.
Od: ks. Sławomir
E-mail:

Identyfikator: 42
Trudno dyskutować z autorytetami w dziedzinie, gdy się nie ma przygotowania i nie siedzi się w temacie. Ale tak na chłopski rozum doniesienia o gazie bojowym pod Legnicą wydają mi się mocno naciągane i przesadzone. Zresztą po zapoznaniu się z zasobami internetowymi dotyczącymi bitwy nasuwa się wiele wątpliwości co do samego źródła jak i jego interpretacji, a temat wywołał zdaje się prawdziwą wojnę „gazową” między historykami.

http://serwisy.gazeta.pl/nauka/1,34148,3267907.html

Użycie gazów pod Legnicą musiało by być czymś wyjątkowym podczas całej ofensywy Tatarskiej. Czym miałoby być podyktowane? W artykule podaje się, że najczęściej używano gazów podczas działań oblężniczych a nie w polu podczas przemieszczania się wojsk. Nawet podczas działań I wojny światowej gazu używano zdaje się wyłącznie podczas walk pozycyjnych. Ponadto musiałyby zaistnieć odpowiednie warunki pogodowe. Mówi się, że takowe zaistniały, że nawet wiatr był po stronie Tatarów. Wydaje się to dziwne aby Długosz podał tak dokładne dane pogodowe skoro z drugiej strony do dzisiaj nie ustalono nawet dokładnej lokalizacji pola bitwy.

Trudno sobie wyobrazić aby tylko jedna „dysza” ziejąca gazem była w stanie ogarnąć całą armię polską i przesądzić o losach bitwy. Chyba żeby przyjąć, że wojska polskie stały pół dnia nieruchomo i nie reagowały na wydzielający się gaz. A może były oszołomione nie gazem ale fajerwerkami, z których ponoć Chińczycy słyną.

Na koniec przytoczę popularne przysłowie << strach ma wielkie oczy >> i w nim upatruję całej tajemnicy legnickiej. Tatarom chodziło najprawdopodobniej o wywołanie paniki i spotęgowanie strachu w szeregach wojska polskiego, co im się zresztą udało.

Tą dyskusję pozostawił bym historyką, przynajmniej mają temat i zajęcie. Warto byłoby natomiast pociągnąć temat templariuszy i ich udziału w bitwie. Z jakich komandorii pochodzili, skład osobowy, personalia dowódców itd.

Pozdrawiam
Ks. Sławomir Pawlak


Wpis zamieszczony dnia: 2007-06-20, o godzinie: 09:11:40.
Od: dojarka
E-mail:

Identyfikator: 41
Całkowicie się zgadzam. Hoplita i Hipolit (odwołując się do nieśmiertelnego Niziurskiego ) brzmią także prawie identycznie. Co oznaczają to samo?
Poza tym jedna istotna rzecz już na poważnie: czarna głowa wyraźnie antropomorficzna na przedstawieniach bitwy pod Legnicą występuje na sztandarach Mongołów. To nie jest głowa, z której emitowane są gazy - te głowy, nazwijmy je "fumatorowe" mają wyraźne cechy smocze.
Pozdrawiam

Wpis zamieszczony dnia: 2007-06-20, o godzinie: 00:02:49.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 40
Witam,
Dawno, dawno temu, gdy z moją Dorotą naprawdę dużo chodziliśmy po różnych górkach, po powrocie z którejś z wypraw mieliśmy pewien problem: nie mogliśmy przypomnieć sobie nazwy pagórków które powtarzały się kilka razy po drodze i były identyczne. Taki klasyczny zanik pamięci, znacie to chyba?
Coś na "b", tak coś na "b"... zaraz, mam - Przegibek

Przegibek też składa się z trzech sylab. Aa... jednak nie - różni się od tamtych: tamte są podobne do siebie bo oprócz tego, że mają po trzy sylaby - to brzmią równie obco dla ucha przyzwyczajonego do języka polskiego. Tak - "fumator" i "bafomet" brzmią istotnie prawie identycznie

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-06-19, o godzinie: 23:36:08.
Od: Artur
E-mail: arturborat@poczta.onet.pl

Identyfikator: 39
Witam!
Ale się niesamowicie złożyło, że z Dojarką równocześnie zafrapował nas ten sam temat!!! (na platformach i w recenzjach!!!) Podobieństwo słów Bafomet-fumator jest jednak uderzające, a jeszcze bardziej uderza podobieństwo fizyczne rekonstrukcji rysunkowej fumatora i przedstawień Bafometa. Bafomet jako alegoria posiadanej przez templariuszy tajemnicy dotyczącej nieznanej Europie śmiercionośnej broni podoba mi się, choć oczywiście, jak większości spraw dotyczących templariuszy udowodnić pewnie się nie da.
Na rzecz samego prawdopodobieństwa użycia przez Mongołów broni gazowej pod Legnicą, można jeszcze przytoczyć argument podany też przez Jurgę w "Machinach wojennych", iż znalezione zostały dowody na użycie takiej broni w tym samym mniej więcej czasie na Dalekim Wschodzie. Zatem broń taka musiała istnieć, i Mongołowie z dużym prawdopodobieństwem mogli ją znać i użyć pod Legnicą. A po książkę sięgnę jak najszybciej!!!
Pozdrawiam
Artur

Wpis zamieszczony dnia: 2007-06-19, o godzinie: 20:22:47.
Od: dojarka
E-mail:

Identyfikator: 38
U Jurgi jest tylko króciutkie zarysowanie teorii użycia gazów bojowych pod Legnicą, natomiast niedawno ukazała sie książka, która w całości jest tej kocepcji poświęcona: "Bitwa pod Legnicą. Mongolski atak gazowy w 1241 roku" autorstwa Mirosława Przyłęckiego. Gorąco polecam!
A co do "Machin wojennych" to genialna książka z rekonstrukcjami z rewelacyjnymi rekonstrukcjami tych machin: witajcie trebuszety, onagery i biffy.
Pozdrawiam

Wpis zamieszczony dnia: 2007-06-19, o godzinie: 18:57:28.
Od: Artur
E-mail: arturborat@poczta.onet.pl

Identyfikator: 37
Witam!
Wpadła mi w ręce ciekawa książka autorstwa Roberta Jurgi pt. ?Machiny wojenne?. Natknąłem się na ciekawą informację dotyczącą bitwy pod Legnicą, o której wiadomo, iż także templariusze stawili tam czoła najazdowi Monogłów. Jurga jednak podkreśla inny aspekt tej batalii. Jest ona prawdopodobnie pierwszą bitwą w Europie, podczas której użyto gazów bojowych!!! Bitwa wciąż pozostaje zagadką. Wojska polskie pod wodzą Henryka Pobożnego (znany nam książę, dobrodziej templariuszy na Ziemi Lubuskiej), mając przewagę uległy jednak. Kronika Długosza podaje, iż najeźdźcy wciągnęli wojska polskie i oddziały zakonne w dolinę-pułapkę, gdzie rażono je nieznaną bronią. Ustawione na wzgórzach ?agregaty? wytwarzały trujący gaz, cięższy od powietrza, który opadał w dół i paraliżował rycerzy oraz konie. Urządzenie wytwarzające gaz opisuje dokładnie nasz kronikarz. Umieszczone ono było na tyczce, kształtem przypominało czarną głowę z zarośniętym podbródkiem. Podczas potrząsania tyczką z paszczy wydzielał się gaz. Specjaliści od techniki wojskowej przypuszczają, iż potrząsanie miało rozżarzać umieszczony w tyczce węgiel drzewny, który następnie powodował wydzielanie się trującego gazu z jakiejś substancji . Skład gazu i wydzielającej go substancji jest nieznany. Urządzenie to nazywa się fumatorem. Załączam skan rysunku zaczerpnięty z książki R. Jurgi. To rekonstrukcja na podstawie opisu Długosza. Zastanawia mnie podobieństwo między fumatorem, a powszechnie znanymi przedstawieniami Bafometa ? rzekomego bóstwa templariuszy. Podobieństwo jest też w samych słowach fumator-Bafomet. Może Bafomet to ślad nieznanej broni, której ulegli templariusze? Przekazywane na Zachód opisy starcia z Mongołami i opis użytej broni mogły ulec zniekształceniu, obrosnąć legendą. Może templariusze posiedli jakoś sekret wytwarzania owego gazu, jednak ze względów humanitarnych nie ujawniali go, zaś Bafomet był alegorią tej tajemnicy?



Pozdrawiam
Artur

Wpis zamieszczony dnia: 2007-04-17, o godzinie: 09:46:42.
Od: Sławek
E-mail: smajoch@poczta.fm

Identyfikator: 36
Jak juz artykulik zostanie ukończony, będzie dostępny także na Szlaku.
Pozdrawiam
Sławek

Wpis zamieszczony dnia: 2007-04-12, o godzinie: 18:13:11.
Od: Artur
E-mail: arturborat@poczta.onet.pl

Identyfikator: 35
Witam!
Najmocniej przepraszam Sławka i ks. Sławka za pomyłkę. Kto by jednak tych papierów po von Oelsnitzach nie miał, to, mam nadzieję, przeanalizuje je z największą uwagą nie tylko pod kątem architektonicznym. A artykułu jestem bardzo ciekaw. Temat zapowiada sie ciekawie.
Pozdrawiam
Artur

Wpis zamieszczony dnia: 2007-04-12, o godzinie: 17:30:05.
Od: ks. Sławek
E-mail:

Identyfikator: 34
Sławek i ks. Sławek to całkiem inne osoby hihiihih, nie ja jednak posiadam te materiały hihihi

Wpis zamieszczony dnia: 2007-04-12, o godzinie: 16:07:10.
Od: Artur
E-mail: arturborat@poczta.onet.pl

Identyfikator: 33
Witam!
Ja też bym chciał artykuł ks. Sławka i p. Paszkowskiego!!! Pewnie przy okazji sprawdzicie, czy te notatki zawierają odwołania do dokumentów, które nam są nieznane? Byłoby super, gdyby coś takiego się trafiło.
Z mojej kwerendki zostaje jeszcze Kraków i Wrocław. Czy w znanych regestach jest jakiś dokument dotyczący danin z 1302 r? I co to za rękopis we Wrocławiu?
Pozdrawiam
Artur

początek strony
e-mail

Platformy interaktywne

projekt:   BeneAkebe copyright©: autorzy Szlaku Templariuszy 1998-2019 Made with a Mac