TemplariuszeArtykułyKrucjatyLinkiStowarzyszenie Szlak TemplariuszySłowniki Szlaku TemplariuszyBadania archeologiczne
strona głównamapa serwisugalerie projektyplatformy interaktywneczatdownloadskontaktenglishogłoszenia
wyszukiwarka

<< powrót

Templariusze i asasyni

James Wasserman

przekład: Jerzy Prokopiuk

wydawnictwo: Bellona

Str 312

 W książce autor - amerykański historyk - opisuje dzieje dwóch zakonów: chrześcijańskich Templariuszy i muzułmańskich Asasynów - uważanych za pierwszą na świecie organizację terrorystyczną - na przestrzeni czasów w jakich przyszło im żyć i działać. Dzięki templariuszom asasyni zapisali się w kulturę europejską poprzez wspólne współistnienie na tym samym terenie i czasie tych dwóch zakonów oraz ich wzajemne stosunki.. Historyczne prawdy dotyczące tych zakonów splatają się często ze sobą i zarazem z legendami i mitami. Autor stara się wykazać pewne podobieństwa pomiędzy zakonami nie utożsamiając ich oczywiście ze sobą, przedstawiając przenikanie pewnych jednak wzajemnych cech pomiędzy zakonami, idei oraz następstw tych procesów. Oba zakony prowadziły zbliżoną działalność polityczną, militarną, oba były prześladowane, uznane za heretyków przed kilkuset laty, ani po jednych ani po drugich nie pozostały dokładne przekazy pisemne ich działalności. Autor unika spekulacji i fantazji na ten temat, pozwala czytelnikom na formowanie własnego zdania, w oparciu o fakty naukowe.
Książka jest podzielona na 4 części:
I część zawiera rys historyczny, sytuacji politycznej, ekonomicznej, religijnej i kulturowej na Bliskim Wschodzie i w Europie od narodzin Chrystusa przez Wieki Ciemne do czasów wypraw krzyżowych.
II część to materiał przedstawiający wyniki badań nad zakonem asasynów obejmujący także legendy z nim związane.
III część poświęcona jest templariuszom i krótkim omówieniom poszczególnych krucjat
IV część zawiera opisy wzajemnych relacji pomiędzy zakonami i zbieżności pomiędzy nimi
Książka zawiera także 2 dodatki w postaci analizy 9 Stopni Mądrości w inicjacji izmaelickiej oraz przekład listu św. Bernarda "Pochwała nowego rycerstwa" który to stał się podstawa postaci wojownika-mnicha.
Książka ta zachęca do dalszego zgłębiania wiedzy dotyczącej tych zakonów zawierając podstawowe wiadomości na ich temat. Poznajemy główne cele i zadania jakie stawiały przed sobą zakony wraz z rysem czasów w jakich działają. Do dziś pozostają one pod płaszczykiem tajemnicy i sensacji, fascynując wiele osób i stając się podstawą do opracowań zarówno historyczno-naukowych jak i literatury sensacyjno-fantastycznej.

Barbara Hetke "Iga"
he39@poczta.fm

Kontynuacja dyskusji - na nowych platformach.

Najpierw nowsze       
Najpierw starsze       
| STRONA: 1 |

Wpis zamieszczony dnia: 2007-12-17, o godzinie: 20:26:53.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 9
Pewnie, że można taki podział zrobić. Nawet dokładnie taki jak w nowej bibliografii plus dział "filmy". Sęk jest w tym, że musi to zrobić Dorota - a na to będzie potrzebny czas, którego na razie nie ma
Bo musimy przecież jakoś zarabiać na życie
A więc - tak, lecz w przyszłości. Na razie wzorem recenzji pozostaje ta napisana przez Sławka Majocha na temat książki Magdaleny Ogórek
Oczywiście jest to cel do podążania w jego kierunku - ważne jest staranie się by recenzja była właśnie recenzją a nie tylko informacją o tym, że ukazała się nowa książka. Niezbędna jest więc ocena, wskazanie wątpliwości, minimum osobistego zdania recenzenta. Recenzja powinna pomóc wybrać książkę do czytania.

Wg "Słownika wyrazów obcych" Kopalińskiego:

"recenzja - krytyczna i objaśniająca ocena przedstawienia, dzieła nauk., art. (książki, sztuki teatr., wystawy, koncertu itd.), opublikowana (w czasopiśmie) a. wygłoszona (np. w RTV) przez recenzenta."

Jak widać - nie da się tak po prostu tylko napisać że ukazała się książka. A przynajmniej w następnych recenzjach mam nadzieję

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-12-17, o godzinie: 14:22:31.
Od: Iga
E-mail:

Identyfikator: 8
Hiramie wydaje mi się , iż Twój pomysł podziału opisów zamieszczanych tu pozycji na podgrupy - "poważne opracowania naukowe, rzetelne książki popularne, powieści historyczne, wreszcie bzdury w rodzaju Kodu Leonarda "-jest bardzo trafny i sensowny , zapewne w przyszłości pozwoliłby na swobodny wybór przez czytelnika rodzaju opracowania odpowiadającego jego zainteresowaniom i potrzebom. Nie kazdy miewa ochotę na czytanie tylko opracowań ściśle naukowych, a woli poczytać dobrą np powieść historyczną, Mi osobiści pomysł Hirama się podoba. Można byłoby jeszcze wzbogacić może tą stronę o odonośniki do artykułów ukazujących się czasami w różnych wydaniach gazet oczywiście bez przytaczania ich treści bo jak rozumiem ochrona praw autorskich obowiązuje ale z podaniem nazwy gazety ,jej numeru , rocznika do ewentualnego ich samodzielnego odnalezienia. Maćku, co Ty na to??

Wpis zamieszczony dnia: 2007-12-17, o godzinie: 00:22:49.
Od: Hiram
E-mail:

Identyfikator: 7
Igo, nie miałem zamiaru Cię obrażać i jeśli moje słowa zostały tak odebrane - a przyznaję, że mogły - bardzo przepraszam! Fakty są jednak bezlitosne dla Ciebie, bardzo mi przykro... Wassermann to nie historyk, ale bajkopisarz taki sam zresztą, jak tłumacz jego książki. Asasyni nie byli organizacją terrorystyczną. Wzajemne stosunki templariuszy i asasynów to zabawny eufemizm, gdyż w uproszczeniu ograniczały się one jedynie do wzajemnego wyżynania. Podobieństwa, o których autor pisze - a Ty bezkrytycznie przywołujesz - są wytworem legendy, a nie faktem historycznym. "Autor unika spekulacji i fantazji" - to Twoje słowa. Itd. itp. Takie recenzje - wierzę, że w Twoim przypadku w sposób niezamierzony - wyrządzają dużą szkodę. Nobilitują publikacje będące stekiem bzdur. Nie bądźmy fałszywie skromni - ta strona stała się opniotwórczym medium w kręgu osób interesujących się historią Zakonu Świątyni. I jeśli publikujemy tu pozytywną recenzję, może ona wprowadzić w błąd mniej doświadczonych czytelników. Dlatego może warto podzielić recenzje na podgrupy - poważne opracowania naukowe, rzetelne książki popularne, powieści historyczne, wreszcie bzdury w rodzaju Kodu Leonarda. Igo, moja krytyka choć ostra (mam straszny charakter) ma być w zamierzeniu konstruktywna, tak aby w przyszłości Twoje recenzje były trwałym i mocnym elementem tej strony. Pozdrawiam serdecznie!

Wpis zamieszczony dnia: 2007-12-16, o godzinie: 11:28:58.
Od: Iga
E-mail:

Identyfikator: 6
Witam!
Dzięki za słowa krytyki w związku z mało precyzyjną wypowiedzią odnosząca się do pozostawionych przekazów pisemnych - faktycznie dobrze Maciek wychwycił iż chodiło o główne archiwa. Przepraszam więc za tą wypowiedź mało konkretną. Chcę tylko odniść się wypowiedi Hirama - daleka jestem od nagłych i szybkich fascynacji więc Twoje słowa w tej kwestii są nie prawdziwe ale każdy może tu wypowiadać swoje zdanie więc może tak to odbierasz.Starałam się napisac tylko ogólnie co w tej ksiażce zawarto nie odnosząc się nijak emocjonalnie do tego co przeczytałam. Moze zrobiłam to malo umiejętnie ale nie każdy ma dar czy też wprawę w pisywaniu recenzji czy też opisów przeczytanych pozycji ksiązkowych.Nie analizowałam też treści zawartej w tej ksiażce pod wzgledem naukowych prawd. Wydawało mi się iż można własnie tutaj umieszczać pozycje książkowe lepsze, gorsze , naukowe czy tez sensacyjno-fantastyczne które odnoszą się do tematyki związanej ze szlakiem ,zanieszczając ich krótkie ogólne opisy ,a ich ocenę pozostawiać indywidualnym czytelnikom. Chodziło o pokazanie ,iż taka pozycja ukazała się na rynku księgarskim. Gdybym należała do obrażalskich to bardzo zastanowiłabym się czy jest sens zamieszczenia tu kiedyś jeszcze jakiś opisów książek ,na szczęście do takowych nie należę, a słowa słusznej krytyki są zawsze mile widziane o ile nie są przesadzone. Seredecznie pozdrawiam i przepraszam raz jeszcze za mało precyzyjne wypowiedzi.

Wpis zamieszczony dnia: 2007-12-15, o godzinie: 11:50:40.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 5
Pozwólcie, że ostatni może raz wypowiem się książki jeszcze nie czytając, trochę stosując metody, których używam przy rozwiązywaniu moich ulubionych zagadek

Samo zestawienie w tytule templariuszy i asasynów już może, choć jeszcze nie musi, sugerować nastawienie autora jak i wydawnictwa.
Tytuł oryginalny brzmi "The Templars and the Assassins: the Militia of Heaven" - templariusze i asasyni: rycerze Nieba. Asasyni we własnym przekonaniu takimi pewnie byli - ale czy to uprawnia autora do takiego porównania w tytule? Dyskusyjne.
Któż wydał książkę - znane nam i skądinąd zasłużone ("michałki") wydawnictwo Bellona. W wydawnictwie tym wychodzą jednak zarówno książki być może lepsze jak i zawierające nie sprawdzone wiadomości. Jak choćby "Tajemnice polskich templariuszy" Andrzeja Zielińskiego - książka, której autor konsultował treść z Błażejem (BES-em) w kwestii polskich dziejów zakonu, ale tylko po to, by napisać i tak to, co chciał, bez poprawek (no tak, he he, konsultacja była). I poszło. Czyli nie było dobrej recenzji wewnątrz wydawnictwa. A książka funkcjonuje i ludzie się na niej opierają .

Cóż pisze wydawnictwo we własnej recenzji?
"Według autora współistnienie tych dwóch bractw w Ziemi Świętej doprowadziło do przekształcenia templariuszy z "prywatnej armii papieża" w stowarzyszenie i charakterze okultystycznym, asasyni zaś przejęli wiele elementów z ich ideologii oraz doktryny. Prowadzili oni, podobnie jak templariusze, działalność polityczną i militarną, m.in. słynęli z mordowania przywódców wrogich sobie państw.
Zgroza! Co za niefortunne sformułowanie! Jakbym czytał niektóre klasówki uczniów gdy pisali o niezrozumianych przez siebie zagadnieniach. Choć w tym przypadku to kwestia tamtej recenzji - nie samej książki (znowu). Czytam dalej:
Oba zakony okrutnie prześladowano, pomimo to oba przetrwały. Uratowani od stosów templariusze przenieśli przejęte od asasynów tajemne nauki ezoteryczne Wschodu na europejskich grunt okultystyczny, co doprowadziło do powstania ruchu różokrzyżowców i wolnomularstwa.
No ja dziękuję -jeśli ktoś traktuje Bellonę jako dobre wydawnictwo popularnonaukowe a jest odpowiednio wcześniej nastawiony (spiskowe dzieje) to ma już wodę na młyn. Tak nie można (piszę cały czas recenzję recenzji - przypominam). I poza tym:
Autor przedstawia nie tylko fragment dziejów dwóch potężnych monoteistycznych religii, ale również wielką wędrówką i wzajemne przenikanie idei oraz następstwa tego procesu.
No - to by było już bardziej zachęcające.

Z innych recenzji w internetowych mogłem dowiedzieć się między innymi, że jest to "książka znanego amerykańskiego historyka ezoteryki". No fajnie. I jeszcze, że "jest popularnonaukowym studium poświęconym zakonom templariuszy i asasynów. Wprawdzie templariusze byli zakonem chrześcijańskim, asasyni zaś muzułmańskim, ale łączyła je więź historyczna - krucjaty średniowieczne"
No nie - koniecznie trzeba rozróżnić dwa pojęcia: "zakon" i "sekta".

Według Słownika Języka Polskiego PWN:
"sekta
1. odłam wyznaniowy jakiejś religii; też: grupa ludzi skupiona wokół jakiegoś przywódcy, mająca własną religię
2. grupa społeczna stanowiąca odłam wśród wyznawców jakiejś ideologii"
"zakon
zgromadzenie religijne lub świeckie, którego członkowie są związani ślubami i żyją według ściśle określonych reguł"

Niedopuszczalne sformułowanie porównujące asasynów (twór słowny istniejący tylko w kulturze zachodniej, określający jedynie zachodnich, syryjskich nizarytów - odłam (sektę) izmailitów, odłam (sektę) szyitów jednego z dwóch nurtów islamu) i zakon templariuszy.

Podsumowując:
polecam książkę W. B. Bartletta "Asasyni. Dzieje tajemnej sekty muzułmańskiej" wydawnictwa Książka i Wiedza (nie sugerować się dodanym polskim podtytułem i nienajlepiej ("ludlumowo") zaprojektowaną okładką), a także:
Jerzy Hauziński, Muzułmańska sekta asasynów w europejskim piśmiennictwie wieków średnich , Wydawnictwo UAM, seria historyczna nr 74, Poznań 1978
którą właśnie zacząłem czytać

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-12-15, o godzinie: 09:13:03.
Od: Hiram
E-mail:

Identyfikator: 4
Przepraszam, poniosło mnie. Po prostu nie mam cierpliwości do tych pseudonaukowych teorii. I strasznie mnie wkurza mechanizm rynkowy prowadzący do produkcji kolejnych poronionych książek z templariuszami w tytule. Moja irytacja w stosunku do publikacji niesłusznie przeniosła się na autorkę recenzji, która niestety pozostaje wyraźnie pod wrażeniem prezentowanej przez siebie książki. Raz jeszcze przepraszam, będę się hamował.

Wpis zamieszczony dnia: 2007-12-15, o godzinie: 08:02:46.
Od: ks. Sławomir Pawlak
E-mail:

Identyfikator: 3
Jakoś nie mam przekonania do autorów amerykańskich i ich rzekomo naukowych opracowań. Samo zestawienie zakonów - jeżeli asasynów takowym nazwać można, przynajmniej w naszym rozumieniu – jest dość kontrowersyjne, a terrorystyczny podtekst całości prowadzić może do tego, że z czasem i templariusze do tej grupy „rycerzy fundamentalistów” dołączą.

Ciekawy jest natomiast, rzekomy list św. Bernarda, przyznam, dość kontrowersyjny. Jeżeli na nim wyłącznie miałbym oprzeć sąd o osobie, to z pewnością przestałby być on dla mnie świętym i jakimkolwiek autorytetem. Nie wiem, czy był to celowy zabieg autora, mający zwiększyć poczytność jego publikacji, ale wyciąganie takich fragmentów z czyjegokolwiek dorobku każdego może zdyskredytować.

Cóż, okazuje się, że nawet najwięksi dali się porwać tym antyewangelicznym tendencjom średniowiecznego świata. Są to ciemne strony kościoła, które oby nigdy już nie powróciły. Niestety, również dzisiaj niejeden do podobnych krucjat nawołuje za co jeszcze nie raz pewnie przyjdzie się wstydzić.

Raczej nie będę czytał!
Pozdrawiam

Wpis zamieszczony dnia: 2007-12-15, o godzinie: 02:21:00.
Od: maciej
E-mail: maciej@templariusze.org

Identyfikator: 2
Mam wrażenie i nadzieję, że chodziło raczej o głowne archiwa templariuszy i asasynów. Istotnie w obu przypadkach - przepadły. Natomiast zdanie "ani po jednych ani po drugich nie pozostały dokładne przekazy pisemne ich działalności" faktycznie jest lekką przesadą.

Natomiast nie popieram "kwitowania" całości zdaniem "ten tekst to jakiś stek bzdur!".
Być może autorka recenzji niejednoznacznie przekazała istotę książki (a ja jej nie czytałem, niestety), natomiast przy odrobinie dobrej woli - jeśli ogólnie znamy historię islamu, szyitów-sunnitów, nizarytów, izmaelitów - możemy pokusić się o stwierdzenie, że być może książka nie jest taka zła jak wrażenie mojego przedmówcy na temat jej recenzji.

Przenikanie kultur w przypadku templariuszy i asasynów co prawda nie jest dokładnie przebadane (sekta asasynów Europejczykom wydawała się istotnie tajemna) ale być może miało miejsce. Jest hipoteza mówiąca o tym, że domniemane plucie na krzyż podczas inicjacji templariuszy było ćwiczeniem umiejętności podobnej do asasyńskiej umiejętności "ukrywania wiary". Trudno się na taki temat wypowiadać - nie wiem.

Miałem w Recenzjach napisać o książce W. B. Bartletta "Asasyni. Dzieje tajemnej sekty muzułmańskiej" ale czas uciekł i musiałbym ją przeczytać raz jeszcze by się wypowiedzieć. W każdym razie trzeba historię asasynów wreszcie na Szlaku przedstawić choćby po to, by przeciąć różne spekulacje na ich temat. A dlatego, że choćby przez fakt sąsiedztwa w Syrii historia templariuszy i asasynów jest ze sobą powiązana

W każdym razie Hiramie - wystarczyłoby stwierdzenie, że "recenzja Igi jest nie do końca ścisła" i podyskutować na czym ta nieścisłość polega.

Pozdrawiam
Maciej

Wpis zamieszczony dnia: 2007-12-15, o godzinie: 00:28:12.
Od: Hiram
E-mail:

Identyfikator: 1
Bardzo przepraszam, ale ten tekst to jakiś stek bzdur! Co to znaczy, że po obu zakonach nie pozostały przekazy pisemne na temat ich działalności? Przecież historia templariuszy jest bardzo dobrze udokumentowana. A łączenie ich z asasynami sugerujące jakieś podobieństwa jest naciągane i pachnie tęgą manipulacją!

Napisz recenzję

początek strony

e-mail

Recenzje książek i filmów

projekt:   BeneAkebe copyright©: autorzy Szlaku Templariuszy 1998-2017 Made with a Mac