TemplariuszeArtykułyKrucjatyLinkiStowarzyszenie Szlak TemplariuszySłowniki Szlaku TemplariuszyBadania archeologiczne
strona głównamapa serwisugalerie projektyplatformy interaktywneczatdownloadskontaktenglishogłoszenia
wyszukiwarka

wrażenia

Chwarszczany 7-8 sierpnia
(III Turniej Rycerski, wykopaliska archeologiczne)

Pokrewne artykuły: Templariusze | Chwarszczany | Kaplica templariuszy w Chwarszczanach | Templariusze w Chwarszczanach | Komandorie w Polsce | Rurka | Myślibórz | Sulęcin | Czaplinek | Wielka Wieś | Oleśnica Mała | Lietzen | Łuków | Templariusze nad Myślą

 

Nie trzeba nas było długo namawiać. Turniej rycerski w Chwarszczanach, wykopaliska i szansa pogadania ze specjalistami o Templariuszach i Maciej wraz ze swoją wspaniałą rodzinką to dość doskonałych powodów, żeby zrobić 1000 km w jedna stronę i spędzić wspaniałe dwa dni. 1000 km, które dzieli nasze belgijskie Enghien i maćkowy sielski Gudzisz.


jedno z obiecanych zdjęć komandorii w Vaillampont

Wyjechaliśmy rano w piątek, takim dość późnym świtem, bo czekaliśmy na zdjęcia z komandorii w Vaillampont, które obiecaliśmy Maćkowi. Po drodze spadły na nas wszelkie możliwe plagi drogowe! Były roboty drogowe i korki, były wypadki (szczęśliwie bez naszego udziału czynnego), staliśmy więc dość długo na rozgrzanej słońcem autostradzie. Potem był długo zamknięty przejazd kolejowy i dwie holujące się ciężarówki, z których ta holowana nie miała prawie zupełnie jednej opony i wydawała jadąc potworne dźwięki nie mówiąc już o smrodzie palonej gumy. Wąska i kręta droga nie pozwalała nam wyprzedzić tego potwora przez dłuższą chwilę.

Trochę po 22 dotarliśmy jednak do Gudzisza i Maćka, u którego było już kilka zupełnie dla nas nieoczekiwanych osób. Poznaliśmy więc Dorotę, Agnieszkę i Krzyśka, Ewę i Piotra oraz osobistą narzeczoną Kuby, którego poznaliśmy już wcześniej, niezmiernie miłą Paulinę. Oczywiście była Dorota i wesolutka Jagódka:) Oczywiście na miejscu był też już Błażej, schowany w cieniu kaptura swojej kurtki.

Było tez ognisko i pyszny razowy chlebek i ogórki kiszone i mnóstwo innych rzeczy ale chlebek i ogórki przebijały u nas wszystko inne, pewnie dlatego też, że tak rzadko je jadamy. Ach ci barbarzyńscy Belgowie!

W Gudziszu w nocy widać niebo tak jak nigdzie indziej. Zanim wstał księżyc gapiliśmy się na gwiazdy i planety, na tysiące świetlnych punktów na niebie, o które niemalże zahaczaliśmy głowami. W pewnej chwili dym z ogniska unosił się w taki sposób, że kiedy zadzieraliśmy głowy wydawał się on przechodzić w Mleczną Drogę. Wiemy wiec już teraz, że kiedy na niebie ją widać to znaczy, że w Gudziszu płonie ognisko i ludzie wokół niego się śmieją!

Jechaliśmy do Chwarszczan z ideą popularyzowania tego co się tam dzieje. Chcieliśmy, wykorzystać Projet Beauceant do opowiedzenia, że Templariuszami można zajmować się poważnie i krytycznie, że naukowe badanie nie są marudne, że warto obalać legendy bo prawda historyczna nie jest wcale mniej interesująca. Mieliśmy wiele nadziei na ciekawe kontakty i nie zawiedliśmy się wcale. Zaczęło się w sobotę...

Sobota

Po śniadanku postanowiliśmy wszyscy wybrać się na zwiedzanie okolic. Turniej miał się rozpocząć wczesnym popołudniem, więc było trochę czasu i trzeba było wykorzystać obecność Błażeja, który odzyskiwał natychmiast wigor i ożywał kiedy rozmowa schodziła na średniowiecze albo kiedy miał nam pokazywać to co się z niego zachowało. Bardzo mu to leży na sercu, żeby chronić i popularyzować to co cudem przetrwało wojny, bombardowania i ludzką głupotę. Błażej pokazał nam Rurkę, Chojnę i ...no właśnie było tego tyle, że nie pamiętam pozostałych nazw. Były kapliczki i wielkie kościoły, gotycki ratusz i kamienie w szachownice... Kilka godzin "ciężkiej pracy" i dziesiątki zdjęć. Będę musiała poprosić o pomoc Maćka, bo z całą pewnością sama nie będę potrafiła podpisać poprawnie zdjęć!

Chojna Chojna Rurka Mętno Dolsko Moryń

 

Po powrocie do Chwarszczan postanowiliśmy wszyscy razem zostać i obejrzeć pojedynki rycerskie. Wyglądały one całkiem nieźle, tylko salwy śmiechu zgromadzonych wywoływały przydomki jakie przyjmowali rycerze. Trudno było wczuć się w epokę słysząc, że zaraz będzie walczył rycerz Zając z rycerzem Rzepą:) albo rycerz Suchy z rycerzem Zwierzakiem:) Ale same walki były ciekawe i warto było się poprzyglądać, szczególnie z bliska. I tutaj natychmiast okazało się, że Maciej zna kogo trzeba a właściwie wszyscy na nazwisko Sałański byli gotowi przychylić nam nieba. Maciej poszukał, popytał o znanego nam z czata Brata Bule i już niebawem rozmawialiśmy z nim i innymi rycerzami. Próbowałam się dopytać jak zdobyć szaty, które nosili i dowiedziałam się, że trzeba mieć babcine lniane prześcieradła i wiele zdolnych kobiet w rodzinie. Potem trzeba zadbać o kondycję bo całość jest bardzo ciężka. Długo oglądaliśmy z Olgierdem (bratem Olivierem) zdjęcia jakie zrobił w zamkach w Ziemi Świętej, podziwialiśmy jego ubiór, postawę (dyscyplinę i postawę zawodowego żołnierza było widać od razu) i ogień jaki zapałał się w jego oczach kiedy opowiadał o tym co widział. Olgierd z całą pewnością urodził się o jakieś 800 lat za późno.

 

Okazało się, że nasz Projet Beauceant jest znany, co sprawiło ogromna przyjemność Tofowi, który pracuje nad nim już ładnych parę lat. Opowiedziałam Olgierdowi jak mało znana jest historia Templariuszy w Polsce, jak frankofoni nie chcieli mi wierzyć, że wpływy zakonu sięgały dzisiejszych ziem polskich. Chyba go to bardzo zabolało.

Ponieważ nigdy wcześniej nie widzieliśmy z Tofem wnętrza Chwarszczańskiej kaplicy Olgierd zaproponował, że nas oprowadzi. Oczywiście z radością przyjęliśmy propozycję i nie pożałowaliśmy. Olgierd, dumnie i z wielką wytrzymałością noszący swój ubiór Templariusza ważący chyba tonę oraz niezmordowany i zawsze uśmiechnięty Maciej pokazali nam dość dokładnie te perełkę. Przybladłe kolory fresków dają dzisiaj tylko wyobrażenie o tym jak wyglądały te malowidła w czasach świetności. Szkoda, że freski tak niszczeją wskutek wilgoci, szkoda, szczególnie, że to niezwykła dekoracja średniowieczna. Dzięki Olgierdowi wdrapaliśmy się też na wieżę.

Po południu była bitwa. Templariusze pod wodzą Olgierda bili się dzielnie. Cała inscenizacja miała pokazać jak choćby w wielkim przybliżeniu wyglądały walki w Ziemi Świętej. Palące słońce było na posterunku i warunki na rozgrzanej łące musiały być zbliżone do tych w jakich rzeczywiście bili się Templariusze. Najpierw był atak, padali zabici, potem krótka przerwa, w której dziewczyny w prostych, średniowiecznych sukniach podawały rycerzom wodę w dzbanach i potem znowu ponawiano natarcie. Po obu stronach rycerze i serwitenci zrywali się do boju, który trwał krótko ale wyglądał imponująco, bo sprawiał wrażenie bardzo autentycznego. Ciosów nie markowano a podrapane hełmy i tarcze dawały temu świadectwo. Olgierd bardzo zapraszał nas na rycerską mszę w Chwarszczańskiej kaplicy i solennie obiecaliśmy przyjść ich zobaczyć następnego dnia o 11.

Piliśmy piwo i gadaliśmy, obgryźliśmy kukurydzę i wypiliśmy jeszcze trochę piwa a potem pojechaliśmy oglądać wykopaliska. I znowu bezcenna okazała się pomoc Maćka, który nas wszystkim przedstawił, a to otwierało wszystkie drzwi i serca. Żeby pogadać spokojnie umówiliśmy się z archeologami na następny dzień rano. Skorzystaliśmy jednak ze względnego spokoju na terenie wykopalisk i zrobiliśmy wiele zdjęć, Znowu dzięki temu, że byliśmy z Maciejem mogliśmy wszędzie wejść i sfotografować wszystko co tylko chcieliśmy. Mamy więc na filmie wszystko co znajduje się w czterech wykopach.

Niedziela

Rano zaczęła się praca, rozmowy, rozmowy, rozmowy. I znowu Maciej okazał się być najlepszym z przewodników. Trochę obawialiśmy się, że z nami profanami nikt nie będzie chciał gadać. Przemek Kołosowski, szef wykopalisk archeologicznych, okazał się człowiekiem konkretnym i otwartym. Idea współpracy spodobała mu się i teraz tylko pozostaje to skonkretyzować, to znaczy: Agnieszka zabieraj się do roboty !!! :)

Wszyscy z zespołu badawczego byli wspaniale otwarci i serdeczni, dostaliśmy materiały i co najważniejsze obietnicę współpracy a z naszej strony przyrzekliśmy, że będziemy robić jak najszybciej i jak najrzetelniej reklamę wszystkiemu co w Chwarszczanach się dzieje. I nie tylko w Chwarszczanach, bo Sławek Majoch organizuje w Toruniu wystawę o Templariuszach (od połowy września do końca listopada) i to tez jest ewenement w skali europejskiej i w tej skali powinien być reklamowany, do czego zamierzamy się choćby odrobinkę przyłożyć :)

po mszy w Cychrach Dargomyśl Chwarszczany Dolsko (wczoraj)

 

Koło południa wyruszyliśmy na kolejna wycieczkę tym razem do Cychr i Dargomyśla, w których zachowały się fragmenty starych, ufundowanych przez Templariuszy kościołów. I znowu Błażej, który pojechał z nami był wspaniałym przewodnikiem.

Resztę popołudnia spędziliśmy u Macieja, a mnie zaczęła ogarniać smutna świadomość, że oto już kończy się ten weekend i trzeba wracać do codzienności. Rosła we mnie również świadomość, że trzeba te codzienność nieco zmienić i zabrać się poważnie do pisania !:)

Wracaliśmy do domu nocą. Obudziłam się o 3 nad ranem na rozłożonym fotelu samochodu mknącego, pod czujnym okiem Tofa, do domu. Dojeżdżaliśmy do Holandii. Na niebie, nisko nad horyzontem było widać Wielki Wóz i Gwiazdę Polarną. Myślałam o Gudziszu i ognisku, wspominałam i kombinowałam jakby tu jak najszybciej wrócić. Minęła jakaś godzinka i gwiazdy zaczęły znikać, niebo zrobiło się nijakie. Czy w kraju oświetlonych autostrad do jakiego właśnie dojeżdżaliśmy nie ma gwiazd? Nie można przecież marzyć w świetle latarni. Trzeba wracać do Gudzisza.

Dziękujemy serdecznie i najcieplej jak potrafimy Maćkowi, jego żonie Dorocie, ich dzieciom: Jagódce, Kubie i Paulinie (chyba mogę tak napisać?:), ich przyjaciołom: Dorocie, Krzysztofowi, Ewie i Piotrowi, małej Agnieszce, tajemniczo "snującemu się" Błażejowi za ten wspaniały weekend.

 

wrażenia spisała: Agnieszka Staf

foto: A&Ch Staf

 
początek strony
  platformy interaktywne

e-mail

Chwarszczany 7-8 sierpnia - wrażenia

projekt:   BeneAkebe copyright©: autorzy Szlaku Templariuszy 1998-2017 Made with a Mac